20 lipca 2016

Malta z ATASem

fot. Julia Netczuk
Trzy dni temu wróciłam z obozu językowego na Malcie i tak jak obiecałam przed wylotem- podzielę się z Wami swoimi przygodami. Teraz właśnie przyszedł na to czas... ENJOY!
Dzień pierwszy- sobota, 9.07
Tak jak pisałam w ostatnim poście- wylot mieliśmy w godzinach wieczornych, jednak przez szczyt NATO wyjechaliśmy z domu skoro świt. Do stolicy mam jakieś 6 godzin drogi, wolałam nie ryzykować, że spóźnię się na samolot . Jak się okazało na żadne utrudnienia na drodze nie natrafiliśmy i spokojnie dojechaliśmy na lotnisko. Około 19-tej na lotnisku pojawiało się coraz więcej młodych, uśmiechniętych ludzi, gotowych na wielką przygodę na Malcie. Wszyscy dostaliśmy teczki z potrzebnymi dokumentami, żółte smycze z imieniem i nazwiskiem oraz zeszyty ćwiczeń, które w trakcie obozu wypełnialiśmy. Na Malcie wylądowaliśmy po pierwszej w nocy. Po wyjściu z samolotu poczułam na twarzy ten znajomy, ciepły podmuch powietrza. Tak przyjemnie kojarzący mi się z wakacjami. Zostaliśmy rozdzieleni na 3 busy, które rozwiozły nas do rodzin goszczących. Ja z koleżankami zamieszkałyśmy w dużym, trzyosobowym pokoju z ładną toaletką i pięknym balkonem. Lepiej być nie mogło. Razem z nami mieszkała młodzież z Hiszpanii. Miałam ogromną satysfakcję, gdy okazało się, że bez problemów mogę z nimi porozmawiać. I pierwsze językowe koty za płoty.

Drugi dzień- niedziela, 10.07

Na  zbiórkę o godzinie 9.00 pod szkołę LINK zaprowadziła nas koleżanka z  Hiszpanii. Pierwszy dzień na Malcie był bardzo luźny, bo w planie była Błękitna Laguna. Na wyspę dotarliśmy niedużymi statkami i sam rejs był bardzo atrakcyjny, a samo miejsce wywarło nie tylko na mnie ogromne wrażenia. Szczególnie niesamowicie błękitny kolor wody. Comino podziwialiśmy do popołudnia. Wierzcie mi, pejzaż jak z widokówki, zapada w pamięć na całe życie. Tego się nie da opisać, to koniecznie trzeba zobaczyć. Później wróciliśmy do Sweiqi- miejscowości w której mieszkaliśmy. Mieliśmy czas wolny, wieczorem wszyscy wyszliśmy na miasto. Finał Euro oglądaliśmy w maltańskiej restauracji.


Dzień trzeci- poniedziałek, 11.07
Tego dnia mieliśmy test na podstawie którego przydzielano nas do odpowiedniej grupy- zadania zamknięte z gramatyki, krótki esej i rozmowa. Mnie ta sytuacja zupełnie nie stresowałam. Wszystko odbywało się miłej i luźnej atmosferze, bez żadnej presji i nerwów, zupełnie inaczej niż w szkole. Około południa zostały ogłoszone wyniki i odbyły się pierwsze lekcje w klasach. W grupie średnio zaawansowanej do której trafiłam było kilkanaście osób- koleżanki z Polski, Francuzi i dwóch Włochów. Po prostu międzynarodowe towarzystwo. Trafiliśmy na kapitalnego, bardzo charyzmatycznego, przesympatycznego nauczyciela, który wszystko jasno tłumaczył i dużo z nami rozmawiał. Przyznam Wam szczerze (nie obrażając oczywiście moje ulubionej anglistki), że gdybym miała takiego nauczyciela w szkole, nawet śniłabym po angielsku. Swoją wiedzę przekazywał nam z wielką pasją, entuzjazmem, na jago zajęciach nie sposób było się nudzić. Mało, na jego zajęcia się czekało! Ze smutkiem powiem, że jeszcze nigdy nie spotkałam takiego nauczyciela. Pierwsze zajęcia były integracyjne. Mieliśmy za zadanie zapoznać się z osobą obok i opowiedzieć o niej reszcie grupy, a na koniec graliśmy jeszcze w 'mafię'- oczywiście wszystko w języku angielskim. Lekcja trwała 1,5 godziny, a minęło o jak 15 minut. Później całą grupą wyszliśmy na miasto, żeby coś zjeść, a następnie oglądaliśmy film w języku angielskim, który był co chwila przerywany pytaniami. Po 20.00 pojechaliśmy na międzynarodową dyskotekę.
fot. Julia Netczuk
fot. Julia Netczuk
Dzień czwarty- wtorek, 12.07
W tym dniu Chris napisał na tablicy podobne w brzmieniu lub pisowni słowa, a my mieliśmy je poprawnie przeczytać i wytłumaczyć co znaczą. Całe zajęcia były motywujące do poznawania nowych zwrotów w obcym języku. Potem zostaliśmy podzieleni na dwa teamy i układaliśmy krzyżówkę, którą drużyna przeciwna musiała odgadnąć w określonym czasie. Przegrana drużyna, w tym wypadku nasi rywale, dostali zadanie domowe. Po zajęciach pojechaliśmy autokarem do Valetty- stolicy Malty. Każda droga jaką przebywaliśmy tak naprawdę nie trwała długo, bo wyspa jest niewielka. Po około pół godzinie byliśmy na miejscu. Oprowadzenie mieliśmy również w języku angielskim. Po zwiedzeniu pięknej katedry św. Jana i muzeum katedralnego, w którym zobaczyliśmy obrazy i posłuchaliśmy trochę o ich autorze- Caravaggim, mieliśmy czas wolny, aby coś kupić, zjeść dobre lody czy po prostu pospacerować po pięknych ulicach stolicy. Muszę wam przyznać , że choć Malta jest tak mała to bardzo klimatyczna i piękna.  Do domów wróciliśmy na obiad, a wieczorem wyszliśmy na plażę.
fot. Julia Netczuk
fot. Julia Netczuk
fot. Julia Netczuk

Dzień piąty- środa, 13.07
Z utęsknieniem czekałam co tym razem wymyśli dla nas Chris. Jak zwykle nas zaskoczył i lekcje które w szkole ciągną się, tu minęły w oka mgnieniu. Dużym plusem było to, że w zajęciach brali udział Francuzi i włosi. Zrozumienie angielskich słów z ich akcentem było dla nas dużym wyzwaniem i przydatnym doświadczeniem. Możliwość żywego kontaktu z językiem nie zastąpi kucia gramatyki i słówek. Po zajęciach w szkole wyszliśmy na plażę, gdzie spędziliśmy czas do około 15.00. Wieczorem chętne osoby pojechały na dyskotekę, a reszta poszła na miasto lub na plażę.








Dzień szósty- czwartek, 14.07

Był naszym ostatnim dniem w szkole językowej. Wielka szkoda, że nie mogłam tak jak francuskie grupy spędzić tam dwóch pełnych tygodni. Tak dobrze czytacie, żałuję, że nie miałam więcej lekcji z angielskiego w wakacje. Jestem przy zdrowych zmysłach. Lekcje mieliśmy jak zawsze do 12.30, na koniec pożegnaliśmy się ze znajomymi z grupy i dostaliśmy certyfikaty ukończenia kursu, na których mamy wyznaczony stopień opanowania poszczególnych części języka. Potem mieliśmy dodatkową godzinę 'tutorial session' gdzie dyskutowaliśmy na temat posługiwania się internetem, korzystania social media itd. Po skończonych zajęciach od razu pojechaliśmy do Rabbatu i Mdiny- dawnej stolicy Malty. Te dwa średniowieczne miasta zrobiły na mnie największe wrażenie. Niesamowity klimat- wąskie uliczki, kolorowe drzwi i okiennice jak z jakiegoś filmu. Aż zapierało dech w piersiach. W Mdinie na samym końcu poszliśmy do najstarszej kawiarni na Malcie, gdzie specjalnością są różne ciasta. Czekoladowy sernik był w sam raz na taki podwieczorek przed obiadem. 
fot. Julia Netczuk
fot. Julia Netczuk
fot. Julia Netczuk
fot. Julia Netczuk
fot. Julia Netczuk

Dzień siódmy- piątek, 15.07

Ten dzień do popołudnia spędziliśmy bardzo przyjemnie, wylegując się na ciepłej, piaszczystej plaży z wodą podobnie błękitną jak na Comino. Nie było upału, a wręcz w ten dzień dość mocno wiało co było właśnie bardzo przyjemne. Leżąc na leżaku pod parasolem i śpiewając z koleżanką Karoliną głośno ulubione piosenki świetnie się bawiłyśmy. Po tak przyjemnie spędzonym czasie wróciliśmy do Swieqi na grę miejską "treasure hunt". Każda drużyna dostała kartkę z zadaniami- listę rzeczy, które musimy przynieść, sfotografować i rozsypankę liter z których trzeba było ułożyć słowa związane z Maltą. Oczywiście najlepsza grupa wygrała- czyli moja! Wieczorem wybraliśmy się na spacer do Sliemy, piękną promenadą wzdłuż morza. Przyjemnie było słuchać dźwięku fal rozbijających się o brzeg. W mieście mieliśmy mieliśmy czas wolny i po dziesiątej busami wróciliśmy do domów, żeby zacząć się powoli pakować, niestety.
Dzień ósmy- sobota, 16.07
Przed południem wszyscy spotkaliśmy się na plaży, by podsumować obóz i pożegnać się z panią kierownik. Mieliśmy jeszcze czas na zakup ostatnich pamiątek i jedzenia przed wylotem. Po południu busami dojechaliśmy na lotnisko, gdzie spędziliśmy ostatnie chwile w swoim towarzystwie. Bardzo smutno było się żegnać, mam jednak nadzieję, że jeszcze uda nam się spotkać kiedyś w podobnym składzie. W Polsce byliśmy około godziny 22.00, a do domu dojechałam przed 5.00 rano.
_______________________________________________________________________________________________
Ponad 4,3 tysiąca osób lubi mój profil na Facebooku! Jeżeli spodobał Ci się mój blog Ty także możesz do nich dołączyć! Zobaczysz tam zapowiedzi wpisów i przedpremierowe fotografie!
                                                                             
A jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i widzieć mnie częściej wpadnij tutaj:
Instagram- milionioliwka/ Snapachat- milionioliwka
P.S Za przepiękne zdjęcia we wpisie bardzo dziękuję Julii Netczuk!

27 komentarzy:

  1. Przeczytałam wszystko i pomimo, że post był dosyć długi to bardzo miło się go czytało. Też uważam, że na takich wycieczkach językowych można się nauczyć więcej niż siedząc w szkole, bo jednak jest to połączone ze zwiedzaniem i relaksem, a w momencie gdy jedynym środkiem porozumienia jest angielski, tym łatwiej on wchodzi do głowy. Śliczne zdjęcia :). Pozdrawiam :D


    pozytywnarealistka.blogspot(klik)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tam pięknie! Obóz wydaje się genialny i chyba zastanowię się nad nim w przyszłe wakacje :D

    Pozdrawiam, Martyna
    mojfioletowykacik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczne zdjęcia
    super post
    miłego dnia

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG http://www.zoozelooveblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne miejsca i zdjęcia! :)
    Buziaki ♥
    http://rikaa-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój syn był na tym obozie i jest również zachwycony.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tam pięknie <3

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju, widać że świetnie się bawiłaś na Malcie! Sama strasznie chciałabym pojechać na jakiś kurs językowy za granicę. To musi być dobra okazja żeby poćwiczyć angielski, a jednocześnie zwiedzić ciekawe miejsce:)
    majawojcieszek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Z Twojego opisu wynika, że naprawdę świetnie się bawiłaś, super sprawa taki obóz!

    _________
    my-life-my-troubles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno musiałaś się świetnie bawić! W tym roku miałam jechać na obóz językowy we Francji jednak po tych wszystkich zamachach wolałam nie ryzykować... Może w następnym roku pójdę w Twoje ślady?
    outdisturb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten wyjazd na pewno był bardzo ciekawy - uczyłaś się języka, i do tego poznałaś nowe osoby. Myślę, że kiedyś też muszę spróbować swoich sił na takim obozie. ;)
    Zapraszam do mnie: bondel-natalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać, że wyjazd naprawdę świetny. Malta jest piękna. Chętnie bym pojechała na taki obóz :)

    cvte-olga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż nabrałam chęci na odwiedzenie Malty jak i na obóz językowy!
    Piękne zdjęcia♥

    Mój blog, zapraszam!:)
    Odwdzięczam się za każdą obs, ja obserwuję^^

    OdpowiedzUsuń
  14. strasznie ci zazdroszczę tego wyjazdu... sama na razie nie mogę sobie na to pozwolić ;(

    OdpowiedzUsuń
  15. Ona mnie nie lubi. Ona nie chce zdjęcai z fanem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak tam pięknie! :)
    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładne zdjęcia i widoki. Wyjazd musiał być udany. :)

    MY BLOG - CLICK!

    OdpowiedzUsuń
  18. ajjj piękne widoki, marzy mi się taki wyjazd... może w przyszłe wakacje jako podróż poślubna :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mega zdjęcia, aż marzę żeby tam pojechać! Przy okazji zapraszam na mojego bloga, jestem początkująca :) byqlaudia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejku prześliczne zdjęcia, aż miło popatrzeć :)
    Mam nadzieję, że wypoczęłaś :D
    http://aniaszumlas.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Super
    Zapraszam do mnie
    http://mojezycieczylinastolatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. To rzeczywiście było bardzo fajnie. Mi się marzy pojechać na taki obóz, ale w tym roku nie dało rady się to powieść. Może w przyszłym roku się uda, a nawet jeżeli nie, mam fajne zajęcia dodatkowe w roku szkolnym, że pomimo jest jak w szkole, to więcej się nauczę :D

    Susette
    CHOCOLADZIX - KLIK

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz stajesz się częścią bloga! Weź jednak pod uwagę, że jest to mój teren, treść jest nieśmiertelna, a Ty mimo wszystko nie jesteś anonimowy.