29 maja 2016

Trudne wybory- ATAS

Jak większość z Was odliczam już dni. Wykreślam myślami kolejne daty w kalendarzu. Czekam na ten moment, kiedy będę mogła zamknąć wszystkie zeszyty oraz podręczniki, schować je głęboko w biurko i zapomnieć na dwa miesiące, że w ogóle istnieją. Przez dwa miesiące nie będę się musiała martwić ile jutro będę miała lekcji i z czego muszę się przygotować. Nie będę już słyszeć tego natrętnego dzwonka wzywającego na lekcję. Nie będę siedzieć do późna nad książkami, odrabiając lekcje się na następny dzień. Odpocznę od zatłoczonych, głośnych korytarzy, napiętego planu zajęć, klas, nauczycieli... Jeśli chodzicie do szkoły na pewno doskonale mnie rozumiecie i też już nie możecie doczekać się wakacji. A zostało niewiele, niecały miesiąc!
Będę miała czas totalnego luzu i swobody. Te dwa miesiące chcę wykorzystać jak najlepiej i wiem, że będzie to mój czas! Jednak, mimo że tak bardzo chcę końca zajęć w szkole to dobrowolnie zdecydowałam się na naukę w wakacje. I tak, wszystko było wtedy ze mną w porządku. Sama podjęłam taką decyzję i nikt specjalnie nie musiał mnie namawiać. Wręcz przeciwnie- przyznam się, że ogromnie ucieszyła mnie ta możliwość! Pomyśleliście, że zwariowałam? Naprawdę nie, spokojnie.
Już tłumaczę, wszystko po kolei... Nikt z Was pewnie nie lubi wkuwania słówek na sucho. Uczenia się na pamięć około pięćdziesięciu czy stu zwrotów z kartki, które pomimo wielu stosowanych metod nadal ciężko wchodzą do głowy. Nie zdziwię Was jeżeli powiem, że też za tym nie przepadam. Ogółem nie lubię uczyć się czegokolwiek na pamięć, tym bardziej, że w moim przypadku jest ona często zawodna. Dlatego z tak wielką radością przyjęłam propozycję nauki języka w całkiem innym wymiarze i wyjeżdżam z ATASem na obóz językowy za granicę! Bo przecież czym innym jest siedzenie w szkole i przepisywanie zdań z tablicy, a czym innym podróż do obcego państwa, poznanie nowych ludzi, nowej kultury i taka możliwość nauki angielskiego. Czym innym jest odpowiedź przy tablicy, a czym innym sprawdzenie swoich umiejętności, pokonanie lęku przed swobodną rozmową w obcym języku.
Tym bardziej, że teraz znajomość angielskiego jest wręcz niezbędna. No właśnie, przekonałam się o tym już wiele razy. Ostatnio na przykład, poznałam uczniów z Hiszpanii, którzy przyjechali na wymianę do mojego miasta. Nawet nie wiecie jaką miałam satysfakcję z tego, że się przełamałam i mogłam im w czymś pomóc, porozmawiać, oprowadzić po Krośnie. Zresztą bardzo się polubiliśmy.
Długo nie mogłam się zdecydować na jaki obóz pojechać. Bo jak tu coś wybrać, kiedy przed sobą ma się tyle wspaniałych miejsc i wariantów? Najbardziej zastanawiałam się nad obozem Londyn na bis i wyjazdem na Maltę. Pierwsza opcja spodobała mi się głównie dlatego, że w programie było zwiedzanie Brighton- miasteczka w Anglii, w którym się dosłownie zakochałam już kilka miesięcy temu oglądając czyjeś zdjęcia. Z drugiej strony Malta to świetne miejsce na wakacyjny obóz. Słoneczna pogoda, morze, piękne miasta, do tego transport samolotem. Oba obozy mają w planie ciekawe zajęcia po angielsku i zakwaterowanie u rodzin, co jeszcze bardziej umożliwia taki żywy kontakt z językiem. Oprócz zwiedzania, ten punkt programu jest dla mnie najbardziej atrakcyjny. Z jednej strony, takie rzucenie na głęboką wodę, gdy będę zdana na siebie i swoje umiejętności może budzić pewne obawy. Mój poziom języka angielskiego może zostać w brutalny sposób zweryfikowany. Jednak jestem przekonana, że właśnie wtedy najwięcej się nauczę. Myślę, że po takim pobycie moja motywacja do pilniejszej nauki języka w szkole zdecydowanie wzrośnie. Dodatkowo poznam bliżej zwyczaje, kuchnię i kulturę obcego mi państwa. Będę mogła uczestniczyć w codziennym życiu rodziny, u której będę mieszkała. Przygotowane dla nas zajęcia to oprócz ćwiczeń w klasach, które poprowadzą neative spikerzy, również rożne gry w terenie.
Kilka lat temu  moja ciocia Ania była na Malcie. Jak przypomniałam sobie zdjęcia, które pokazywała mi po powrocie to byłam jeszcze bardziej utwierdzona w przekonaniu, że chcę tam pojechać. I po długim dumaniu i rozważaniu wszystkich "za" i "przeciw" wybrałam Maltę, tym bardziej, że jutro rano wyjeżdżam na tydzień do Londynu. Co prawda tym razem nie uda mi się zobaczyć mojego wymarzonego Brighton, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś nadarzy się taka okazja. Niżej podsyłam wam pełne oferty obu wyjazdów:
Londyn na bis
Malta
Kolejnym dylematem było wybranie programu "A" lub "B". W końcu wybrałam dzień na "Błękitnej lagunie" chociaż Gozo też chętnie bym zobaczyła. Po przebrnięciu przez te wszystkie przeszkody, jakimi były dla mnie te "trudne wybory" wszystko jest ustalone- dziewiątego lipca wylatuję na Maltę. I jestem pewna, że te wakacje będą jednymi z najlepszych w moim życiu!
Byliście kiedyś na obozie językowym? Może ktoś ma ochotę wybrać się ze mną w tym roku?
Pełną ofertę obozów językowych znajdziecie na atas.pl
______________________________________________________________________
Ponad 4,4 tysiąca osób lubi mój profil na Facebooku! Jeżeli spodobał Ci się mój blog Ty także możesz do nich dołączyć! Zobaczysz tam zapowiedzi wpisów, przedpremierowe fotografie oraz co dzieje się za kulisami Małych Gigantów!
                                                                             
A jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i widzieć mnie częściej wpadnij tutaj:
Instagram- milionioliwka/ Snapachat- milionioliwka

25 komentarzy:

  1. Chętnie poleciałabym kolejny raz do Londynu <3 mnie również marzy się odwiedzić Brighton! A wszystko dzięki San :D
    Pozdrawiam, Marlena :*

    ♪ AARLENAA.BLOGSPOT.COM ♪

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post. Uwielbiam twojego bloga <3!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega ci zazdroszczę tego wyjazdu na Maltę, chociaż Wielka Brytania też brzmi ciekawie. Nigdy nie byłam na obozie za granicą, ale za rok chciałabym się na taki wybrać! Super post xx
    majawojcieszek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę! Świetny wybór :) Całkowicie popieram taką naukę.
    Zapraszam również do mnie na bloga, moje życie w postaci przenośni-poezji - sytuacjabez.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie byłam na takim obozie :/
    A post fajny!

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie obozy to świetna sprawa, koniecznie pózniej opowiedz tutaj jak było :D Udanych wakacji!

    martynakrysinska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Też lecę na Maltę! Myślę, że uda mi się zwiedzić Gozo, bo przecież to taka mała powierzchnia..:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ola :) Mała powierzchnia może być zgubna, to że jest blisko nie znaczy, że wszędzie da się dojechać - często drogi są kręte i bardzo naokoło i nie ma pobocza ani chodnika, więc można dotrzeć do celu tylko samochodem lub autobusem. Bardzo fajnym pomysłem na odwiedzenie większości najbardziej rozpoznawalnych miejsc na Gozo jest autobus City Sighseeing :) Albo wycieczka w pełni zorganizowana przez biuro podróży lub miejscową szkołę językową.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciała bym polecieć na Malte słyszałam ,że jest piękna Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze marzyłam pojechać na obóz językowy. Już nawet były plany, żebym pojechała, nauczyła się, zabawiła itd. a kiedy już przyjaciele moich rodziców (którzy wyjechali do USA na stałe) będą gotowi, pojechałabym do nich. To miał być też zysk dla mnie i moich rodziców, bo za każdym razem jak wyjeżdzamy za granicę męczymy się :D Ale koszty trochę nas przerastają w tym roku, może w przyszłym się uda :P

    Susette
    0zuzol0.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy na takim obozie nie byłam, ale to na pewno świetna sprawa. :)

    _________
    my-life-my-troubles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczęta, z całą odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że pobyt na Malcie w trakcie obozu/kolonii/studiów językowych będzie dla Was niezapomnianym przeżyciem.

    Choć mam 30 lat, obawiałem się wyjazdu w pojedynkę. Tym bardziej, że nigdy do tej pory nie latałem, a tym bardziej nie wybierałem się na wakacje samemu. Co to bowiem za frajda wyjechać na wakacje i potem streszczać relację, skoro zawsze był ktoś pod ręką, by mógł wspólnie ze mną doznawać uroków nowych miejsc.

    Gdyby nie to, że okres wakacyjny jest u mnie w pracy oblegany przez wszystkich, również i ja bym próbował bym wyjechać na przełomie lipca i sierpnia. Niestety, a może i stety, wycyrklowałem sobie, że jedynym optymalnym terminem będzie kwiecień, i o dziwo przed sezonem, czyli kilka stówek w kieszeni więcej. Kwestia podjęcia decyzji wszystkich ZA i PRZECIW została rozstrzygnięta, w przeciągu 8 dni (spotkanie, konsultacje, opłata, bilety), a już 2,5 tyg. później byłem na Malcie.

    Dzięki Pani Dorocie z ATAS, wybrałem kurs intensywny (zajęcia poranne i popołudniowe – konwersacyjne), ale o ile typ kursu jest ważny, zakwaterowanie bądź kwestia wyżywienia, to należy zwrócić uwagę, że na takich wyjazdach człowiek zmuszony jest do używania wyłącznie języka angielskiego. Już po dwóch tygodniach, człowiek (tak było w moim przypadku) nie tyle co mówi, lecz myśli (i proszę nie mylić z kombinowaniem „jak to będzie po polsku”) w języku angielskim. Po trzech tygodniach, kiedy następnego dnia poszedłem do pracy, byłem w szoku, bo języka polskiego zapomniałem. I możecie znać perfekt język (ja mimo kilku nastoletniej nauki języka, choć przez 8 lat w pracy nie miałem z nim styczności, jakoś dałem sobie radę), to jeśli nie znajdziecie sobie wspólnego języka z innymi ‘studentami/uczniami’ którzy podobnie jak Wy przyjadą na naukę, to okres spędzony na wyspie (obojętnie czy 3-4 tyg, czy też 2 msce) może wydać się zbyt krótkii. Spokojnie, Oni podobnie jak Wy oddychają, mają potrzeby zwiedzania, odpoczynku i nauki. Bardzo szybko nowe znajomości można znaleźć. Wystarczy otworzyć się na ludzi, i nie zamykać się w sobie. Konwersacje na luzie, poza granicami szkoły, czy to w obrębie rodziny goszczącej, czy studentów są doskonałym uzupełnieniem/ dopełnieniem kursu językowego.

    Niektóre szkoły na Malcie, przygotowują własny program zwiedzania miasta, lecz ‘na własną rękę’ jest często o ponad połowę taniej.

    Jak na kwiecień temperatura mimo accuwaether i 23’C tak naprawdę wykazywała średnio 28-29. I to nie to samo co w Polsce 28 stopni, bowiem tam ziemia jest nagrzana i inaczej jest odczuwalna przez organizm. Co do lipca i sierpnia to jest podobno piekło – upały nie do wytrzymania ;D
    Wrażenia i wspomnienia zapadają na całe życie.
    Tak na marginesie, już w między czasie planuję kolejny wypad … z ATAS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jeżdżę na Maltę po sezonie :) We wrześniu załapałem się na 35 stopni. W kwietniu około 20-25, przy czym w tym czasie można trafić na dość silny wiatr. Co do kosztów, oczywiście w miesiącach innych niż letnie jest taniej, warto podkreślić też, że w szkołach językowych jest mniej osób w jednej grupie, więc można więcej się nauczyć. Dla dorosłych Malta daje radę przez cały rok :) Zwiedzanie na własną rękę też jest stosunkowo proste, bo komunikacja autobusowa jeździ bardzo sprawna, a w miejsca, gdzie nie dojedziemy zwykłym busem mamy jeszcze typowo turystyczne busy sightseeing.

      Usuń
  14. Ja nigdy nie byłam i w sumie nie zastanawiałam sie nad tym :)

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. We wrześniu jadę z klasą na wycieczkę do Anglii organizowaną przez ATAS :)
    MÓJ BLOG ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie byłam na takim obozie chociaż bardzo chciałam :C
    Świetnie, że TY jedziesz :D będę czekać na relacje ;)!

    Pozdrawiam :)
    true-less.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja byłam tylko na obozie konnym i żeglarskim, chciałabym na taki :c
    olusiek-blog.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń
  18. Chetnie rowniez pojechalabym na taki oboz niestety mieszkam w Holandii i nie mam mozliwosci wyjazdu z polski :) Przepiekni wygladasz na zdjeciach !
    http://vframlii.blogspot.nl/

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie byłam nigdy na obozie językowym, ale wydaje się super sprawą :)
    VIA-MARTYNA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy na takim obozie nie byłam, ale mają na prawdę ciekawe oferty :)

    ZAPRASZAM DO MNIE ☺' klik

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie byłam nigdy na takim obozie..
    Myślę, że jest to naprawdę świetne przeżycie! <3
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie byłam na obozie językowym i zastanawiam się czy za rok nie wybrać się na taki ;)
    W tym roku jednak wybrałam Włochy i Słowenię bardziej rekreacyjnie niż po to, by uczyć się języka x

    ilka-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. No gdzieś już o tym czytałem. Ale tutaj jest bardziej zrozumiale. Polecam!

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz stajesz się częścią bloga! Weź jednak pod uwagę, że jest to mój teren, treść jest nieśmiertelna, a Ty mimo wszystko nie jesteś anonimowy.