28 stycznia 2016

Łzy


Często płaczę. I wspominałam już o tym w jednym poście kilka miesięcy temu. Dzisiaj jednak czuję potrzebę i powrócę do tego tematu...
Łzy kojarzą nam się przede wszystkim ze smutkiem, bólem, cierpieniem. Płaczemy w różnych sytuacjach z różnych powodów. Gdy nie mamy już nadziei, jesteśmy przybici, zrozpaczeni, zdenerwowani. Płaczemy jak jesteśmy bezsilni i sobie nie radzimy sobie. W taki sposób pozbywamy się tych negatywnych emocji. Łzy nam pomagają. Płacz to nie jest nic złego.
Jednak ja w swoim życiu doświadczyłam jeszcze innych łez. Łzami reaguję na wiele sytuacji, nie tylko wtedy kiedy czuję się źle, ale także wtedy kiedy jestem najszczęśliwsza na świecie. sama nie wie dlaczego. Po prostu tak mam. Zdarza mi się płakać ze szczęścia i jest to płacz który lubię. Bo w życiu przeżywam piękne momenty, które dzieją się tylko raz. Jeden jedyny. Nie da się ich powtórzyć, ale właśnie to sprawia, że są takie wyjątkowe. I kiedy dzieje się coś niezwykłego, coś o czym marzyłam się spełnia to łzy spływające po policzku pojawiają się same. Nawet nie potrafię ich powstrzymać, ale jest to coś pięknego.
Pamiętam swoje łzy radości i wzruszenia podczas gali Bloga Roku. To ten moment kiedy już zeszłam ze sceny i nie mogłam się uspokoić. Przeładowana emocjami siedziałam i płakałam. Docierało do mnie, że spełniłam marzenie. Stało się coś o czym długo marzyłam. I ten jeden moment już się nie powtórzy, ale będę go pamiętać do końca życia.
Na ostatnich wakacjach byłam w Disneylandzie. Było to moje wielkie marzenie dzieciństwa. Już jako mała dziewczynka postanowiłam sobie, że odwiedzę to miejsce. Udało mi się. Bawiłam się świetnie, byłam na wielu atrakcjach, stałam w ogromnych kolejkach i nawet nie zwracałam uwagi na ten straszny upał, który był wtedy we Francji. Spędziłam tam cały dzień, cały dzień z uśmiechem na twarzy. Zobaczyłam przepiękną paradę, wszystko było tak jak sobie wyobrażałam, magiczne, bajkowe. Wzruszyłam się tak bardzo, że się popłakałam. Możecie sobie wyobrazić widok całej czerwonej, płaczącej Oliwii na paradzie bajek. Możecie też zobaczyć nagranie na moim fanpagu. Może z boku wyglądało to dość zabawnie. Wtedy, pod sam koniec dotarło do mnie, że był to mój pierwszy raz w Disneylandzie i stało się coś czego bardzo pragnęłam już jako pięcioletnia dziewczynka. Pierwsze razy są bardzo wzruszające. Zresztą, chyba mówiłam to już całkiem niedawno, nie?
Niedawno rozpoczęła się jeszcze jedna wspaniała przygoda w naszym życiu. Ważne momenty w których mogę uczestniczyć. I całkiem możliwe, że już za niedługo zobaczycie kolejne moje łzy radości i wzruszenia...

Płakaliście kiedyś ze szczęścia?
______________________________________________________________
Ponad 3700 osób lubi mój profil na Facebooku, jeżeli spodobał Ci się mój blog Ty także możesz do nich dołączyć!
                                                                             
Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i widzieć mnie częściej wpadnij tutaj:
Instagram- milionioliwka/ Snapachat- milionioliwka
Codziennie nowe zdjęcia. :)
______________________________________________________________
Jeśli śledzicie mnie na moich social mediach to już pewnie wiedzie, że miałam okazję być w styczniowym składzie Jessmilii.
Jutro jest ostatni piątek ze mną, więc zapraszam Was do śledzenia snapchata, aska i instagrama tej akcji.




44 komentarze:

  1. Jeżeli mam być szczera, to ze szczęścia płakałam nie raz! Nie zawsze placz to coś negatywnego! :)

    ZAPRASZAM DO MNIE
    http://normalbutdidnot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Często płaczę ze szczęścia. Dzisiaj oglądałam galę z rozdania nagród na bloga roku i nie wiem dlaczego, ale gdy tylko ogłoszone były wyniki dla bloga nastolatek i gdy weszłaś to łzy mi poleciały. Czułam się jakbym była tam z tobą i może trochę późno ale chciałam ci pogratulować takiego sukcesu. Jako twoja czytelniczka dziękuję Ci ze jesteś i dziękuję że pomimo wygranej nie zmieniłaś się i dalej jesteś tą fajna osobą! <3 Marzę o tym żeby chociaż w połowie osiągnąć taki sukces jak ty i wierzę że może kiedyś się to stanie! Ciesze się również że Twój blog tak bardzo się rozwija i życzę ci dalszych sukcesów! :)
    http://paaullina-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnnie, że byłaś w swoim wymarzonym, dziecięcym miejscu - Disneyland.
    spełniłaś również marzenie blogowe, zazdroszczę Ci:/ twoje łzy są ze szczęścia, spełniasz marzenia, gdzie innym (np. mi) daleko do spełnia celów.

    TODAYISTHEEND.BLOGSPOT.COM - KLIK♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Ze szczęścia płakałam wiele razy, ale również z powodu śmierci taty czy dziadka :( To było coś potwornego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo płakałam kiedy odszedł mój dziadziu. Strata bliskiej osoby zawsze bardzo boli. Mam nadzieję, że się jakoś trzymasz i wszystko się układa. :)

      Usuń
  5. To, co napisałaś, tak mocno do mnie dotarło! Mnie nie często zdarza się płakać ze szczęścia, ja zazwyczaj jak najwyżej skaczę i duuużo się śmieję :D
    Pozdrawiam, Marlena :*

    ♪ aarlenaa.blogspot.com ♪

    OdpowiedzUsuń
  6. płacz, jest to normalne oczyszczenie duszy, każdy z nas to przeżywa. Ja pamiętam jak płakałam ze szczęścia, kiedy mój mężczyzna mi się oświadczył, to była piękna i magiczna chwila której nigdy się nie zapomni. Pozdrawiam i życzę tylko łez szczęścia :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. mi tez zdarza sie często płakać ze szczęścia ale takie łzy są cudownym uczuciem!

    http://dryclaudia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ostatnio często płacze ze smiechu, ale i ze szczęścia też <3

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Robisz bardzo mądrą rzecz - starasz się dostrzegać coś niezwykłego, magicznego, ulotnego w tym, co przeżywasz. To sprawia, że Twoje życie zawsze będzie trochę ciekawsze, przyjemniejsze i "głębsze". A ja właśnie uświadomiłem sobie że przez całe życie nie zwracałem uwagi na takie szczegóły jak jakiś pierwszy raz, czy spełnienie marzenia z dzieciństwa. Nawet już o tych marzeniach nie pamiętałem, choć one się spełniały. Jako dziecko marzyłem żeby kiedyś poprowadzić pociąg i poprowadziłem. Marzyłem żeby przejechać się prawdziwym sportowym samochodem i się przejechałem nawet kilkoma. Marzyłem żeby poprowadzić ciężarówkę i poprowadziłem. Fascynowały mnie głębiny jezior i oceanów, chciałem zobaczyć co tam jest na dnie i zobaczyłem. Jestem nurkiem technicznym :) Zawsze był ten pierwszy raz i za każdym razem przeżyłem go tak jakoś bez emocji. Nie licząc stresu co by wozu za ponad milion nie poryskać :) Niestety, pierwszy raz już się nie wróci, a kolejne razy zawsze będą już takie zwyczajne.
    A co do łez, to chciałbym Cię zapytać co myślisz o mężczyznach, którzy płaczą? To jest taki temat dość "śliski". Ja akurat dorastałem w środowisku, gdzie płaczący chłopiec był wyśmiewany, więc nauczyłem się nie płakać. Jednak jak kiedyś tam będę miał syna, to na pewno pozwolę mu na wyrażanie emocji i odczuć poprzez łzy. Choć nie wiem czy to byłoby dla niego dobre, bo jak przypomnę sobie o tym Dominiku, który się powiesił, bo mu "koledzy" tak dowalili do pieca, to sam już nie wiem co byłoby słuszne. Co tym sądzisz?

    Pozdrowienia dla Ciebie i Milionka
    Dariusz

    OdpowiedzUsuń
  10. łzy szczęścia są naprawdę wspaniałe!
    eerie-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też często płacze ze szczęścia :)Pięknie to opisałaś

    22-ffashion.blogspot.com - klik :)

    OdpowiedzUsuń
  13. częściej płaczę ze smutku, ale ze szczęścia również się zdarza :) oraz ze wzruszenia na filmach :)
    http://karik-karik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post i super zdjecia! Ogólnie mega podoba mi sie twój blog! :))
    Zapraszam do mnie: Aagnesblog.blogspot.com
    I na mojego SNAPCHATA: ladyaagnes

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie częściej płaczę ze smutku, niewiele razy płakałam ze szczęścia, bo ono mnie unika.

    _________
    Blog Paskudy

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze mówiąc to nigdy nie płakałam ze szczęścia czy też na filmach/ przy książkach. Nie wiem dlaczego :)

    Veroni- agataweranika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Trochę dziwkarskie te zdjęcia nie uważasz? To już nie ten sam blog co kiedyś, zdjęcia coraz bardziej wyzywające, a tekst stracił na wartości.

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęcia Oliwia! *.*
    pooositivee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie płakałam ze szczęścia, ani nigdy nie popłakałam się ze śmiechu. Więc dla mnie płacz kojarzy się ze smutkiem :(
    Pozdrawiam serdecznie ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Też zdarza mi się płakać ze szczęścia. I są to piękne łzy. Pojawiają się, gdy spełnimy swoje marzenia, osiągniemy sukces lub po prostu w naszym życiu pojawi się moment, na który gdzieś w środku długo czekaliśmy. Widziałam film z Gali Bloga Roku, ogromne gratulacje dla ciebie i milionka! :)


    alastelmach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Społeczeństwo przejęło niestety bardzo dziwne myślenie. Płaczesz-jesteś słaby. To nie jest dobry schemat. Pomyślmy sobie co by było gdyby nie było łez? Zapewne stalibyśmy się znerwicowanymi ludźmi którzy nijak nie mogą wyładować swojej złości lub szczęścia. Ja często płaczę, pomaga mi to. Nie muszę mieć konkretnego powodu lubie popłakać przy muzyce. Czuje się wtedy pełen sił :)
    Piękny post i gratuluje wygranej na rok blogu (o której nie wiedziałem) i wyjazdu do disneylandu :)
    Pozdrawiam serdecznie

    tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jestem osobą, która nie kryje swoich uczuć, więc nawet kiedy jestem bardzo szczęśliwa to lecą mi łzy i nie jestem w stanie nad tym zapanować ;)

    U mnie nowy post, zapraszam!
    Obserwuję ;)
    MÓJ BLOG-KLIIK

    OdpowiedzUsuń
  24. Oglądałam snapy na Jessmili, więc domyślam, że te łzy, o których mówisz to są łzy szczęścia ze względu na Milionka. Cieszę się razem z Tobą i mam nadzieję, że jej się uda!

    minimalistyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja najczęściej płaczę ze śmiechu :)! śliczne zdjęcia :*
    Mój blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale ładne zdjęcia! Futerko jest śliczne!
    Ja też płakałam kilka razy ze szczęścia. I masz rację - te łzy są naprawdę piękne!
    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  27. wiele razy płakałam ze śmiechu ;)
    świetne zdjęcia!

    zapraszam na nowy post :)
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Płakać ze szczęścia zdarzyło mi się tylko kilka razy w ciągu tych czternastu lat.
    Zdjęcia są prześliczne,i gratuluję sukcesu bloga! :)

    My blog - Click!

    OdpowiedzUsuń
  29. Zdarzały się takie sytuacje, i to jest naprawdę niezłe uczucie :D
    Susette
    0zuzol0.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Łez przede wszystkim nie należy się wstydzić, to ludzka rzecz, a jak pomaga wyrazić emocje.

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  31. Płakałam ze szczęścia kilka razy, śliczne zdjęcia!
    VIA-MARTYNA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  32. Łzy są dla mnie oznaką słabości. Nienawidzę płakać.
    Ostatnio płakałam ze szczęścia jak okazało się, że mój idol będzie mieć koncert w Polsce oraz podczas spotkania z moją internetową przyjaciółką :)
    olusiek-blog.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja chyba najczęściej płaczę ze śmiechu :D

    adgam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetny post, zresztą jak zawsze! :))
    Zapraszam do mnie www.swiatinastolatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Ale mam zaległości, coś strasznego! Zaglądam tutaj pierwszy raz od dwóch miesięcy. Wydaje mi się, że nikogo nie zdziwi powód. Liceum to nie żarty, a żeby utrzymać pewien poziom, trzeba poświęcić trochę swojego wolnego czasu. Czasem wychodzi na to, że wracam do domu, a już wieczór. Stąd też o czytaniu ulubionych blogów mowy nie ma. Jako, że od dziś rozpoczęłam ferie, postanowiłam nadrobić braki. W temacie łez mogłabym powiedzieć naprawdę wiele. Jestem człowiekiem pozbawionym emocji. Cierpię wewnętrznie z tego powodu, dobija mnie to. Chcę płakać, lecz nie mogę. Musi stać się coś naprawdę potwornego, by moje policzki stały się wilgotne. Na widok ludzkich tragedii, złych ocen czy smutnych wiadomości nie potrafię uronić łzy. Nie wspomnę tutaj o chwilach radości. Owszem, czuję ścisk w gardle, lecz nic więcej. Wielokrotnie zastanawiałam się, jakie podłoże może mieć moje zachowanie i doszłam do wniosku, że mój organizm tak jest właśnie skonstruowany. Nie potrafię okazywać uczuć; zarówno złości, smutku, jak i szczęścia czy miłości. Cholernie zazdroszczę Ci tych łez i nie mogę się wręcz doczekać aż wyjawisz nam, jaką nową przygodę właśnie rozpoczynasz.

    Trzymaj się ciepło! Twoja wierna czytelniczka z zaległościami,
    Weronika (redwhitness.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo fajnie piszesz posty i podoba mi się twój blog ;)
    Obserwuję !!

    Zapraszam na mojego bloga :)
    i do obserwowania :D
    http://nadziejanazycie.blogspot.co.ke

    OdpowiedzUsuń
  37. Magiczne te zdjęcia.
    Niesamowite!
    Pozdrawiam. I zapraszam do mnie, lecz mój blog nie ma żadnego porównania jak na razie.. :)
    http://youhavesomething.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Też bardzo często zdarza mi się płakać, zarówno ze smutku jak i ze wzruszenia. A tak BTW. to ja też jestem z Krosna ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Oliwko! Piszesz świetne posty, a temat o aborcji naprawdę mnie poruszył. Jak na 15 lat jesteś tak dojrzała... wiele ludzi po 40 nie umie mówić tak do rzeczy jak Ty. Czytam każdego Twojego posta, a z milionkiem widuję się prawie codziennie w szkole. Blog jest świetny, jedyny sposób, w jaki mogę podziekować, to zaproszenie na mojego bloga:

    aniaactress.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. bardzo często, ale częściej ze smutku jednak :(

    OdpowiedzUsuń
  41. Czasem płyną mi z oczu...

    http://pozytywnie-nastawiona.blogspot.com/2016/08/lzy.html

    Każdy z Nas posiada...

    http://pozytywnie-nastawiona.blogspot.com/2016/08/wrazliwosc.html

    OdpowiedzUsuń
  42. Łzy szczęścia nie są niczym dziwnym. To, że płaczesz ze szczęścia to nic nadzwyczajnego, w sumie każdy tak ma, to zależy od poziomu wrażliwości.

    Zapraszam
    http://lepszaodsiebie.blog.pl/2017/04/19/pokolenie-wizerunku/

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz stajesz się częścią bloga! Weź jednak pod uwagę, że jest to mój teren, treść jest nieśmiertelna, a Ty mimo wszystko nie jesteś anonimowy.