27 stycznia 2015

Jestem gimbusem!

Grzywka na pół twarzy. Tak zwana 'emo'. Luźna bluza z jakimś modnym napisem, bądź nadrukiem. W ustach papieros. Dla szpanu. Często przeklina. Dla lansu. Pusty i głupi. Ogólnie nie ma nic mądrego do powiedzenia... To obraz pojawiający się w głowie zaraz po usłyszeniu tego słowa. Stereotypowy uczeń gimnazjum. Gimbus. Przeświadczenie czegoś dennego. Zło konieczne. Tak się przyjęło. Przez szufladkowanie ciągle muszę słyszeć słowa pogardy i żyć w przeświadczeniu, że jestem gorsza. Jestem gorsza, bo mam dopiero 13 lat. Jestem gorsza, bo uczęszczam do gimnazjum. A najgłośniej krzyczą o tym Ci którzy tak naprawdę jedną nogą stoją jeszcze w tej szkole.
Słuchając o tym co dzieje się w gimnazjach obawiałam się nowej szkoły. Nowego towarzystwa. 
Spotkałam jednak miłych i wrażliwych ludzi. Ludzi ze swoimi pasjami i marzeniami. Ludzi wartościowych, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia. A, że czasem przytrafi się nam coś głupiego... Taki wiek, że ciało prawie dorosłe, a dusza dziecka z ekstremalnymi pomysłami.
Wszyscy mówią, że to głupi wiek. Nie, nie głupi, ale trudny. Trudny, bo chcemy nadążyć za światem który pędzi i ciągle czegoś od nas wymaga. My szarpiąc się próbujemy go dogonić. Łapiemy się różnych pomocy. Sami jeszcze do końca nie rozumiemy co się dzieje w naszych głowach. Bo właśnie poszukujemy. Poszukujemy siebie. Jesteśmy na tym etapie, że próbujemy. Teraz właśnie mamy na to czas. 
Niby na progu dojrzałości, ale nadal na granicy dzieciństwa. Już w głowie układamy sobie swoją przyszłość. Matura, studia, sukces zawodowy... Choć tak naprawdę chętnie zapomnielibyśmy o wszystkim i przytulilibyśmy się do miękkiego pluszaka. Tym bardziej, że ten wyścig szczurów zaczął się wcześnie, trwa już od przedszkola. Musimy znać trzy języki, uczyć się w najlepszej szkole, chodzić na zajęcia pozalekcyjne. Świat atakuje nas 'must have', zapewniając, że tylko posiadanie markowych rzeczy sprawia ze jesteśmy na poziomie... Nie chcemy być gorsi. Nie chcemy odstawać od grupy. My chcemy być fajni, lubiani, popularni. Charakterystyczni, kojarzeni, zapamiętywani. Ale także pragniemy jeszcze przez chwilę pozostać beztroscy, bo za niedługo dopadnie nas dorosłość z rachunkami, obowiązkami, problemami.


Więc przypomnij sobie, postaraj się zrozumieć. Popatrz przychylnym okiem na gimbusa, sam kiedyś nim byłeś... Pozwól i nam przetrwać ten czas bez poczucia, że jesteśmy gorsi!

Kim według Ciebie jest gimbus?

_________________________________________________________________

Ponad 1700 osób lubi mój profil na Facebooku, jeżeli spodobał Ci się mój blog Ty także możesz do nich dołączyć!

                                                                             

39 komentarzy:

  1. Ooooo 10000% prawdy! :D
    jak zawsze - najlepiej napisane! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem już w drugiej liceum, aczkolwiek bardzo trafia w sedno ten tekst. Szczególnie 3 akapit. Muszę cię jednak zmartwić, że taka niepewność będzie ci długo towarzyszyć. Mając 13 lat miałam jakoś wyobrażenie, że 18 to już prawie dorosłość, a teraz czuję się jakbym miała 10 lat i nic nie wiedziała o życiu. Mądrze piszesz i lubię cię bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w tym samym wieku co Ty i mam identyczne wrażenie :)

      Usuń
  3. Dlaczego ubrałaś się w jakieś pomidory-,-

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiejsze czasy - ktoś słyszy słowo GIMBUS i już tysiące złych myśli. A najśmieszniejsze jest to, że gimbusami przezywają innych osoby, które niedawno wyszły z niego :**)

    Fajny post. Bluzka śmieszna, nie założyłabym takiej nigdy w życiu. Pomidorowa zupa kompletnie do mnie nie przemawia xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się, Wiele osób twierdzi, że gimnazjum zmienia. Niestety czasami na gorsze lub na lepsze. Co wybierzemy? Zależy od nas :)
    Zapraszam do siebie,
    ankens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna koszulka! Odwołując się do tego co napisałaś i do tego co napisał wyżej anonim - że jest w 2 klasie liceum i tak na prawdę nic nie wie o życiu, tylko czuje się jakby miał 10 lat. Trochę się z tym zgodzę jednak nie w zupełności. W wieku 18 lat już nie jedno można przeżyć, wiele o życiu się nauczyć... Przecież niektórzy mają dzieci, niektórzy już sami mieszkają i na siebie zarabiają bo tego od nich życie wymagało. Wszystko zależy oczywiście od człowieka. Nie lubię tego jak ludzie porównują kogoś do reszty.. "bo ty jesteś jak inni" coś w stylu, że przypasowują nas do pewnych grup poprzez pierwsze wrażenie - kiedy prawda może być całkiem inna. I tak jak mówisz.. Młodzież zaczęła wszystkie dzieci ze szkół gimnazjanych określać mianem "gimbusów" bo tak łatwiej, bo po co się bawić w poznanie. Jeśli napotyka się takich ludzi to już wiadomo, że nie mamy doświadczenie z za bardzo inteligentną osobą i często gęsto nie warto tracić na takich ludzi czasu.

    + Świetnie piszesz i podoba mi się w jaki sposób się wypowiadasz na różne tematy :)
    Pozdrawiam, Olivia
    dalilahome.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej denerwuję mnie, kiedy idzie się ze znajomymi gdzieś na miasto, do jakiejś kawiarni, albo galerii. Z wyrazu twarzy starszych osób wywnioskować można tylko "są za młode, żeby same chodzić po mieście", a sprzedawcy zawsze patrzą się nie ufnie. A w tym wieku jest już pełno dojrzałych i normalnych osób.
    Według mnie "gimbazjum" to czas kreowania się. Zmienia się styl. Zamienia się kolorowe bluzeczki na bardziej stonowane. Szuka się siebie. W pierwszej klasie nosi się wielką, natapirowaną grzywkę, a w drugiej ma się przedziałek. To czas eksperymentowania, w którym najłatwiej zejść na niewłaściwą drogę, ale też odnaleźć właściwą ścieżkę. Osobom w tym wieku trzeba trochę odpuścić. Gimnazjum to czas wielu zmian.
    Świetny post, z resztą jak każdy.

    OdpowiedzUsuń
  8. czytając ten post czuję się jakbym czytała swoje własne myśli ;) całkowicie się z tobą zgadzam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Śmieszą mnie osoby, które wychodzą z gimnazjum i wyzywają innych od gimbusów, chociaż.... to nie jest śmieszne, lecz żałosne. Nie mam pojęcia dokąd zmierza ten świat.Rozumiem, że nie niektórzy ludzie robią rzeczy dla szpanu(papierosy, jaranie), a niektórzy robią to aby spróbować czegoś nowego, a nawet żeby uwolnić się od problemów, czy szarej rzeczywistości. Według mnie taki szpaner który się ze wszystkim obnosi dużo się różni od gimnazjalisty który robi coś, bo mu się to podoba i nie musi się tym nigdzie chwalić. Myślę, że w pewnym wieku nie jest grzechem popełnić jakiś błąd, ale musimy pamiętać, że za każdy błąd zapłacimy, zwłaszcza za błędy młodości.
    A co do bloga, jesteś piękna i cudowna, a do tego nad wyraz inteligentna:) Trzymaj tak dalej, kochanie

    OdpowiedzUsuń
  10. Według mnie w gimnazjum są gimnazjaliści i gimbusy. I ten gimbus to zupełnie co innego od gimnazjalisty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak, ale wiele osób nie widzi tej różnicy. :)

      Usuń
  11. Nie zgadzam się z tym typowym określeniem "gimbus". Co prawda są tam osoby dopiero dojrzewające, mogą być dziecinne itp, ale to przecież normalne. Każdy przez to przechodził. Sama jestem w 3 gimnazjum haha

    http://allexandrablog1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. W gimnazjum w 1 klasie widziałam same osoby z grzywkami natapirowanymi na bok, a teraz? Teraz w 2 klasie gimnazjum widzę same przedziałki. Wszędzie. Gdzie się nie spojrzę to przedziałek. Inni się porównują do kogoś, a ta osoba nie może się odnaleźć w grupie, jak również w sobie. Ja nie podążam za przedziałkiem, lecz jestem sobą. Bo najważniejsze to być sobą, bo rówieśnicy mogą nas zaakceptować, co świadczy, że są odpowiedzialni i mądrzy za swoje zachowanie. Gdy nie akceptują nas, nie są naszymi przyjaciółmi, lecz próbują przypasowywać się do wspomnianych przez ciebie gimbusów.
    piankaofstyle.blogspot.com-klik!

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego, ale ten komentarz mnie przeraził...jakby w blogosferze chodziło tylko o to, żeby klikać w linki i sztucznie obserwować. Oliwce chyba nie o to chodzi w pisaniu, ja musiałam to napisać, więc nie przychodźcie z hejtami. ;)

      Usuń
  14. Pamiętam, to była jeszcze podstawówka. Zawsze chciałam mieć super grzywkę na bok, być po prostu 'emo'. Myślę że większość osób przez to przeszło, teraz się z tego śmieję. :)
    olaablogg.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze wyróżniałam się ze wszystkich gimbusów, bo nie używam słowa ,,gimbaza'',ubieram się tak jak mi się podoba, nie tak, jak jest modnie..Mam inną pasję niż kopanie piłki, jestem dziwnym człowiekiem. Nie zawalam stopni, żeby nie być kujonem, bo bardziej nie lubię bycia nieukiem. Mam dobre oceny i myślę, że jak już pójdę do gimnazjum nie będę typową gimbusiarą..

    OdpowiedzUsuń
  16. zgadzam się z Tobą! :) Niestety tak już jest...

    Martyna xo ♡
    Mój Blog- kliknij tu♡

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialny post! Fantastycznie opisałaś ten "trudny" wiek :) Również denerwują mnie takie stereotypy...

    Zapraszam
    Cisza przed Burzą

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczne zdjęcia i świetnie napisane. Bardzo mądre słowa, które na pewno zapamiętam :)

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  19. pomysł na post został skopiowany od innej blogerki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamietam na ulubowo byl taki sam.

      Usuń
    2. Nie wiem, nie widziałam. Temat dość popularny, każdy ma swój punkt widzenia, a ja nie czytam tego bloga.

      Usuń
  20. Znów mnie zaskaczyłaś.
    Widać, że posty są bardzo przemyślne.
    Piękne zdjęcia i oczywiście mądra treść.
    Pozdrawiam : Mój blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajnie napisany post:)
    Mądry i ciekawy jak zawsze. Lubię Twojego bloga i wpadam tu bardzo często;)
    Blog-joanki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny blog :)
    http://fashiooonforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten post chyba najbardziej spodobał mi się na Twoim blogu. Niestety, taka jest prawda, typowe gimbusy znajdą się w każdym gimnazjum. W moim również ich jest dużo, ale ja mam wspaniałą klasę, ponieważ wszyscy się przyjaźnimy i jesteśmy zgraną ekipą ;)

    http://malowane-roza.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Według mnie gimbus to nastolatka/ nastolatek z gimnazjum który myśli, że jest fajny przeklinajac co drugie słowo w zdaniu, paląc, pijąc i wyśmiewać się ze słabszych.
    nataa-liiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie mogę siebie nazwać gimbusem od ponad pół roku. Na szczęście! To określenie jest odbierane raczej negatywnie i określa gimnazjalistę który pije, pali i ma naganne zachowanie. Tak mnie się to kojarzy. Bo jak niektórzy mówią "gimnazjum to okres buntu". Mogę przyznać, że gimnazjum zmieniło mnie bardzo, ale dzięki temu wydoroślałam.

    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  26. mnie najbardziej śmieszy to samo określenie "gimbus" nie wiem skąd to się wzięło, wiem, że od gimnzajalisty...
    ja dzięki tym wszystkim stereotypom sama zaczęłam w to wierzyć idąc do gimnazjum, ku mojego zdziwieniu spotkałam normalne, niezbyt wyróżniające się osoby, miłe, uczynne, wrażliwe.
    jak ktoś pali, pije czy przeklina nie robi tego dla szpanu, ale po prostu dla siebie, nie chwali się jaki on jest fajny, to sprawia, ze mało osób wie, że tak jest
    jest kilka takich osóbek, ale nie trzeba nazywać każdego gimnazjalisty gimbusem, w ogóle gimbus to był chyba jakiś autobus czy coś haha :D
    myślę, że takim gimbusem są i dorosłe osoby, na pozór doświadczone osoby, które zachowują się w podobny sposób, jak opisałaś
    http://karik-karik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. git czapka i spodnie :)
    http://forgetosmile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Jezu dziewczyno jak jesteś taka cała perfect wszystko wiesz najlepiej to czemu nie umiesz używać szminki? Patrzałam na inne zdjęcia i zdjęcia z tego postu to się załamałam :)))) Naprawdę za daleko wyjechałaś szminką wiesz jak to widać? Jak klaun serio masz małe usta a jak masz tak wyjeżdżać to napchaj sobie botoksu i tyle:)))) okropnie ;))) Aż mi się śmiać chce jak patrze na twoje 'pomalowane usta'

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem już na drugim roku studiów; trzy lata po teoretycznym wkroczeniu w dorosłość. Zaczęły się już rachunki, obowiązki, samodzielne gotowanie, dbanie o siebie, pilnowanie, by uczyć się w miarę na bieżąco. A jednak czasami powraca do mnie tak znajome uczucie zagubienia w tym wszystkim, nie do końca się odnajduję; mam takie poranki, kiedy się budzę i myślę "a może to nie jest dobry kierunek?, a może powinnam poświęcić się w przyszłości rodzinie?, dlaczego społeczeństwo wymaga ode mnie, żebym pracowała?". I to nie znaczy, że kierunek mi się nie podoba, że tak naprawdę chciałabym zostać panią domu i nie spełniać się zawodowo. Po prostu są takie dni, kiedy wszystko się we mnie buntuje, bo chciałabym znów stać się dzieckiem, ale nie takim, jakim byłam, tylko tym mądrzejszym o kilkanaście lat, żeby nie zmarnować tamtego czasu. Dlatego głupie i bezmyślne jest naśmiewanie się z człowieka, który właśnie wkracza w okres formowania swojej osobowości, który takie wahania i rozterki ma cały czas, przed którym wciąż jest otwarte pole wyboru, który jeszcze nie jest na tyle daleko, by nie móc całkowicie zmienić swoich zainteresowaniach, ale z drugiej strony już spotyka się z ogromem wymagań, norm społecznych, utartych ścieżek życiowych, że właściwie ciężko jest postawić na swoim i zrobić to, o czym się naprawdę marzy. W gimnazjum chciałam być aktorką. Ale zewsząd słyszałam, że nie, że to trudny i bezlitosny zawód, że zajęcia teatralne to nie to samo, co prawdziwy teatr z prawdziwymi aktorami, że tylko tak mi się wydaje, że na pewno zmienię zdanie. W ciągu trzech lat gimnazjum z bycia osobą bardzo otwartą, pełną marzeń, aspiracji, energii, stałam się znużoną, przyziemną licealistką, która, co prawda, miała ciągle duże ambicje, ale mniej siły i więcej niepewności. Bo ciągle słyszałam, że jeszcze jestem dzieckiem, że przejdzie mi to idealistyczne nastawienie, że teraz tak mówię, a za parę lat zobaczę, co to prawdziwe życie i że teraz to ja właściwie nie mam żadnych obowiązków. Na studiach zaczęłam się z tak pojętej "dorosłości" leczyć, trochę bardziej zanurzać się w moje pasje, siebie; mniej zwracać uwagę na to, by być poważną i realistycznie patrzącą na świat. Nie mówię, że realizm jest zły, ale u mnie było go za dużo, czy może inaczej - przeradzał się on w pesymizm. Chciałabym wrócić do siebie trzynastoletniej i powiedzieć: ok, to teraz przestajesz się przejmować tymi wszystkimi smutnymi ludźmi, którym przeszkadza to, że jesteś szczęśliwa i się spełniasz, a więcej czasu będziesz spędzać z tymi, którzy cię inspirują i popychają do pozytywnego działania. Nie żałuję, że nie wybrałam aktorstwa, ale jest mi przykro z tego powodu, że wiem, jak ogromny wpływ na moją decyzję miały docinki innych i ich próby "przykucia mnie do ziemi". Dlatego warto pamiętać, że gimnazjum to nie jest oderwany od reszty życia etap, że ma ogromne znaczenie, jeśli chodzi o to, jacy będziemy później i że trzeba go wykorzystać najlepiej, jak się może. I że optymizm to postawa, nawet jeśli innym to przeszkadza.

    Dziękuję za ten wpis i za to, że skłonił mnie do myślenia :).

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz stajesz się częścią bloga! Weź jednak pod uwagę, że jest to mój teren, treść jest nieśmiertelna, a Ty mimo wszystko nie jesteś anonimowy.