30 stycznia 2015

Historia alternatywna


Cofnijmy się trzy lata wstecz. Dokładnie 8 kwietnia 2012 rok. Wtedy założyłam bloga.
Co by było, gdybym tego nie zrobiła? Co by było, gdybym go nie miała? Co bym robiła, gdybym nie miała tej pasji? Czemu lub komu poświęcałabym swój wolny czas? Często się nad tym zastanawiam. I za każdym razem widzę inną historię.

Gdybym 8 kwietnia 2012 roku nie założyła bloga...
Może zapisałabym się na zajęcia wokalne. Uczęszczałabym na nie kilka razy w tygodniu. Przy okazji nauczyłabym się grać na gitarze. Codziennie chodziłabym do szkoły muzycznej. W domu ćwiczyłabym swój głos długie godziny. Rozwijałabym się w tym kierunku. Mogłabym być w tym naprawdę dobra. Nauczycielka zgłaszałaby mnie na różne konkursy. Początkowo tylko na te w mieście. Później na wojewódzkie, ogólnopolskie. W końcu wzięłabym udział w jakimś popularnym talent show. Na castingu poszłoby mi świetnie, dostałabym się dalej. Wystąpiłabym w kolejnym etapie. Doszłabym do finału. Mogłabym go nawet wygrać. Wygrałabym ogromną sumę pieniędzy. Poznałabym wielu sławnych ludzi. Byłoby o mnie naprawdę głośno. Może teraz moglibyście kupić gdzieś moją płytę. Może...

Gdybym 8 kwietnia 2012 roku nie założyła bloga...
Może dalej grałabym w piłkę nożną. Uparcie, z uśmiechem na ustach biegałabym na SKS. Zapisałabym się do jakiegoś klubu. Chodziłabym na treningi, nieważne jaka byłaby pogoda. Naprawdę ciężko bym ćwiczyła. Jeździłabym na różne turnieje i zawody. Tymbarka, Tuska, Wielgusa. Kiedyś moja drużyna wygrałaby jakiś turniej. Pokazywali by nas w telewizji z wielkim, złotym pucharem. Podczas rozgrywania jednego z meczy wypatrzyłby mnie jakiś łowca talentów. Doceniłby mój potencjał. Mogłabym wyprowadzać Reprezentację Polski na boisko przed ważnym meczem. Miałabym zdjęcie z Lewandowskim, ze Szczęsnym. Może...

Gdybym 8 kwietnia 2012 roku nie założyła bloga...
Może wpadłabym w złe towarzystwo. Z nudów włóczyłabym się po mieście z bandą innych dzieciaków. Wymyślalibyśmy same głupie rzeczy. Miałabym już piątego chłopaka albo dwóch naraz. Byłabym mistrzynią makijażu i wstawała co rano 2 godziny wcześniej, by pomalować się do szkoły. No właśnie, może do szkoły, a może na wagary. Imponowałoby by mi starsze towarzystwo, takie co już niejednych rzeczy próbowało. Patrzyłabym na nich z podziwem. Ktoś poczęstowałby mnie piwem. Ktoś ukradłby ze sklepu papierosy. Złapałaby nas policja. Wtedy miałabym sprawę w sądzie. Kuratora na karku. Zabrudzone 'papiery'. Może...                
Gdybym 8 kwietnia 2012 roku nie założyła bloga...
Może byłabym zwykłym, szarym człowiekiem. Cały swój wolny czas spędzałabym oglądając filmy czy seriale, przeglądałabym portale plotkarskie, czytałabym książki. Spotykałabym się ze znajomymi. Nie byłabym tak dobra z polskiego. Może...



Sukienka- klik

Gdybym 8 kwietnia 2012 roku nie założyła bloga, moje życie mogłoby się potoczyć na milion różnych stron. Myślę, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak by wyglądało. Dlatego staram się nie odwracać za siebie i nie zastanawiam się co by było gdyby... Jestem tu i teraz. Jestem szczęśliwa. 

Jaka sytuacja zmieniła Twoje życie? Zastanawiałeś się co by było gdyby nie miała ona miejsca?
_________________________________________________________________

Ponad 1700 osób lubi mój profil na Facebooku, jeżeli spodobał Ci się mój blog Ty także możesz do nich dołączyć!

                                                                             

55 komentarzy:

  1. Jak ja to mówię-lepiej nie gdybać :D
    No, ale właśnie... ci by było...
    Bardzo fajne ,,historie,, tu przedstawiłaś :)

    Pozdrawiam
    www.with-dreams-of-the-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nigdy nie zastanawiałam co by było gdybym nie zaczęła blogować. Staram się myśleć o teraźniejszości i przyszłości. :)
    http://lady-kala.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy blog, przyjemnie się czyta :)
    Staram się żyć chwilą i nie myśleć o tym czy mogłoby być inaczej, lepiej gdybym zrobiła kiedyś inaczej..
    Ale post skłania do refleksji
    Pozdrawiam :)
    http://przez-pryzmat-marzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Doczekałam się jeeeej! <3 Uwaga uwaga zamierzam się rozpisać....
    Jest to prawdopodobnie mój pierwszy komentarz na twoim blogu.... Prawdopodobnie, gdyż skleroza nie boli <3 Nie czytam twojego bloga od początku, od dwóch lat, a nawet nie od roku. Jestem twoją świeżą czytelniczką sprzed jakichś trzech miesięcy. Rzadko czytałam blogi, kilka sama pisałam, gdyż według polonistki miałam kształcić swój talent. Zakochałam się w twoim blogu. Fajnie było czytać przemyślenia swojej rówieśniczki, tym bardziej, że w każdym poście dostrzegałam jakieś podobieństwa między nami. Czułam do ciebie sympatię mimo, że cię nawet nie znam :) Później zaczęło się gimnazjum. Nauka na nauce, naukom pogania :/ Przestałam czytać, moje dni były wypełniane szarością jak tani papier toaletowy. Nigdy nie byłam osobą pesymistyczną, lecz gimnazjum wykańczało mnie psychicznie. Nagle przypomniało mi się o twoim blogu. Zaczęłam znów czytać regularnie, przeczytałam posty jeszcze sprzed mojej obserwacji. Szczerze mogę ci powiedzieć, że mi się polepszyło. Po prostu dziewczyno, uwielbiam cię! To jak piszesz po prostu wypełnia mnie optymizmem. Twoje przemyślenia ubierasz w piękne słowa, nie są to żadne wypociny, zdania ci spływają z palców na klawiaturę. Po prostu do moich czasem nienormalnych marzeń dołączam takie, żeby się z tobą spotkać, porozmawiać. Jesteś moją idolką. I mówię to szczerze z serducha <3

    OdpowiedzUsuń
  5. zanim dodasz takie zdjęcia to se nogi ogól, bo trochę obrzydzają :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, zanim coś napiszesz to pomyśl bo obrzydza.

      Usuń
    2. Ej ale nie mogę się dopatrzyć tych nieogolonych nóg, anonimku :)

      Usuń
    3. Anonimowemu koledze coś nie wyszło.;)

      Usuń
    4. Wszystko widzę na tych nogach poza włosami. xD Zanim zaczniesz hejtować, to pomyśl, bo tak słaby hejt obrzydza...

      Usuń
  6. iuhbweiuqfijcklaskliouaijklg

    OdpowiedzUsuń
  7. I to ile razy sobie analizowałam takie rzeczy. Ale gdyby ktoś zapytał mnie, czy chcę zmienić jakieś wydarzenie w moim życiu, nawet jedno z tych bardzo nieprzyjemnych, których staram się nie wspominać odpowiedziałabym: nie.
    Bo gdybym ich nie przeżyła, nie wiedziałabym tego co teraz. Nie pisałabym tu teraz tego samego. Może dzięki jakiejś rozmowie rozpisuję się tutaj, a nie wklejam "fajny post. zapraszam do mnie!!!".
    Jestem wdzięczna za wszystko co mi się dotychczas przydarzyło. A najlepszym scenariuszem mojego życia jest ten prawdziwy, który ciągle prowadzę stojąc twardo na ziemi, a nie bujając w obłokach z myślą "co by było gdyby".

    Rany, ale ja się u Ciebie rozpisuję. jak zawsze świetny post.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale dobrze, że jesteś i że masz bloga! Przynajmniej jest co czytać!:)
    zapraszam na mój powrót.:)
    leciak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile to razy analizowałam takie sytuacje... Co by było, gdybym nie zrezygnowała z piłki ręcznej; co by było, gdybym rozwijała swoją pasję projektowania ubrań; co by było, gdybym weszła na egzamin do szkoły muzycznej jako przedostatnia, nie ostatnia - czy grałabym na gitarze zamiast waltorni? Co by było, gdybym nie zdecydowała się pójść do szkoły muzycznej, gdybym nie zaczęła pisać, gdybym nie poznała odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie...

    W każdej chwili, każdy wybór daje nam kilka możliwości, a te kolejne i kolejne. Nasze życie mogło być zupełnie inne, gdybyśmy nie zrobili, postanowili, zmienili - choćby drobiazgu.

    Naprawdę dobry post, jakiego dawno nie było. Chcę więcej takich ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Dokładnie 8 kwiecień 2012 rok." - ej, humanistka, ile masz kwietniów w roku? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu błędy się zdarzają, już to poprawiłam. Dzięki. :)

      Usuń
  11. Jestem tutaj pierwszy raz i nie mogę się naczytać. Twój blog jest świetny, a posty tak bardzo inspirujące i zachęcające do przemyśleń. Obserwuję :)
    Jeśli chodzi o mnie, to również nie lubię myśleć co by było gdyby, czasu nie cofniemy...

    think-poositive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. jaka świetna notka! Najlepsza chyba :>

    http://feel-that-moments.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz nie raz nie dwa zastanawiałam się co by było gdyby... A zawsze znajdzie się ktoś kto powie Ci stare polskie przysłowie "Gdyby Babcia miała wąsy..." I taka jest prawda. Nie można gdybać tylko cieszyć się dniem dzisiejszym i starać się rozwijać jak najbardziej się tylko da :)
    Zapraszam na http://the-sound-of-your-heart-beating.blogspot.com/2015/01/all-around-januarys-photos.html ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobry post ;))
    Ja osobiście jestem osobą, która często lubi sobie tak "gdybać". Często zastanawiam się nad tym, co mogłoby się stać, gdyby jakaś sytuacja nie miała miejsca, jakby wtedy wyglądała teraźniejszość. Przecież nawet mała rzecz mogłaby zupełnie ją zmienić...Według mnie to temat bardzo rozwinięty ;))
    Krótko mówiąc, dobrze że założyłaś tego bloga i kropka! <3
    wspaniałe zdjęcia!

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie zastanawia, co by było gdybym 29 czerwca 2012 roku nie założyła z przyjacielem grupy mangowej w Warszawie, która po jakimś czasie osiągnęła 300 osób!
    Zapraszam do siebie
    http://wojnachmur.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdybym nie zaspiewala piosenki na konkursie - na przyklad. Gdybym odpuscila temu, czemu poswiecalam caly czas. Mialam spiewac w duecie z przyjaciolka. Niestety nie mogla przyjsc. To byl jedynje stres przez ktory sie wachalam. Marzylam o wystapieniu na scenie. Trema dawala sie we znaki. W koncu sama jak palec stanelam tam. Teraz zbliza sie kolejny konkurs- odpuscic? Czy raczej pomyslec, ze to moze byc moja droga w przyszlosci... Gdybym nie wystapila to nigdy nie powiedzialabym przyjaciolce "chce sama spiewac". Wiem, ze bylo warto.

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny post! <3
    Też dużo zawdzięczam blogowaniu.
    Pozdrawiam : Mój blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo pomysłowy post. Tyle rzeczy mogłoby być innych gdybyś nie założyła bloga. Ale jednak zrobiłaś to i jesteś tutaj z nami :)

    http://sapphireblog1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Również dużo zawdzięczam blogowaniu, ale zawsze zastanawiałam się co by było gdybym nie przeprowadziła się do Lublina... Nie poznałabym moich przyjaciół... Pewnie nie założyłabym bloga...
    Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co by się wydarzyło, ale cieszę się, że jestem tu gdzie jestem. Jestem szczęśliwa ♥

    Pozdrawiam!
    Only Mery ♥ KLIK

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj gdybać można długo, ale tak naprawdę, myślę, że cokolwiek by się nie stało, to i tak kiedyś, w pewnym aspekcie Twojego życia, doszłabyś do tego :) Jeśli byś wtedy nie założyła bloga, to i tak pewnie prędzej, czy później byś to zrobiła, choćby z innych przyczyn. Myślę, że tak jest, wiele decyzji możemy żałować, ale co by było, gdybyśmy ich nie podjęli?
    Słuszne przemyślenia i cieszę się z twojego szczęścia, abyś z blogiem zaszła jeszcze dalej!
    Trzymaj się, kochana :*

    thekallasowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Idealnie ujęłas ten temat. Ja myśle, ze to co ma sie zdarzyć- zdarzy sie. Ja nie wyobrażam sobie mojego życia bez szachów,.

    Zapraszam do mnie- KLIK ♥



    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejna, która nosi glany dla lansu. Teraz glany, a potem zamienisz je na 'słagerskie' vansy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noszę glany, bo mi się podobają. Po to chyba są buty, prawda? :)

      Usuń
    2. Glany? Sama kupuję sobie glany i to...tak samo jak byś powiedział/a, że ktoś nosi buty dla lansu. Przecież można chodzić na boso, żeby nie być szpanerem, prawda? Hejtowanie ubioru mnie powala. Każdy ubiera się tak, jak mu się podoba. A czy dla swagu to już chyba jego sprawa..nie?

      Usuń
    3. Tak, po to są buty. Ale jeszcze 10, 20 lat temu glany coś oznaczały. Oznaczały muzykę, którą kochasz. To przez nie poznawało się osoby, które były Twoją bratnią duszą. A teraz? A teraz widzisz osobę w glanach i zastanawiasz się czy naprawdę ma tak wspaniałych rodziców, którzy Metallicę przekazali z genami czy może rodziców, którzy mają kasę i kupują dziecku buciki, bo przecież są glany oznaczają taki bunt i jest się "kul" i wgl.

      Usuń
    4. W moim przypadku to prędzej opcja jeden, aniżeli dwa. Czasem słucham takiej muzyki.
      A buty dostałam od mojej cioci, która je nosiła jak była w moim wieku, jakieś 20 lat temu... Więc czemu teraz miałaby ich nie ubierać?
      :)

      Usuń
    5. Zgadzam się za anonimem. Kiedyś to jak się zobaczyło na ulicy osobę w glanach to od razu była myśl "pewnie słucha metalu",
      a teraz to pierwsze lepsza osoba ma glany i myślą, że jest fajny. Nie, nie jesteś :) Osobiście słucham dużo metalu, a ściślej heavy i gothic metalu i podobają mi się glan, ale ich nie kupie bo sądzę iż nie jestem tak zapaloną metalistką, żeby kupować te cudeńka. Więc miej sobie te buty, ale nie pokazuje ich na forum jak nie wiesz co one oznaczają.
      A co do wpisu to nie zastanawiaj się nad ty "a co by było gdyby...?" bo to nie wróży za dobrze. Żyj, ciesz się chwilą i tym, że jesteś sobą, a nie kimś kim nie jesteś.

      Usuń
    6. Właśnie to napisałam- "Dlatego staram się nie odwracać za siebie i nie zastanawiam się co by było gdyby... Jestem tu i teraz. Jestem szczęśliwa. "
      Nie jestem pewna czy zrozumiałaś. :)
      A jeśli dalej chodzi o te buty to nie rozumiem dlaczego osoby, które mnie nie znają, które nigdy mnie nie widziały mówią co mam robić i jak mam wyglądać.

      Usuń
    7. Nikt Ci nie mówi co masz robić. Argument "nigdy mnie nie widziały" wręcz mnie rozwalił z racji iż obdarłaś się z prywatności dodając tutaj swoje zdjęcia ;)
      Cieszę się, że ktoś mnie popiera i wie jak się czuję. Sama słucham metalu i wręcz skręca mnie w środku, gdy widzę osobę w glanach i pytam o zespół to odpowiada rzucając nazwę jakiegoś popowego g... zespoliku!

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Znów się zgadzam z anonimem :D
      A tak na marginesie no niestety Oliwia widzę Cię na co dzień w szkole więc nie możesz mi zarzucić, że Cię nigdy nie widziałam, czy z Tobą nie rozmawiałam. ;)

      Usuń
    10. Szkoda tylko, że nie wiem kim jesteś i nie bardzo Cię kojarzę. :)))))))

      Usuń
    11. też uważam że Anonim ma racje dziewczyno glany mają jakieś przesłanie ubranie ich do sukienki było złym pomysłem te buty straciły charakterek glany nie sprzyjają twojemu stylowi wglądasz w nich po prostu źle a co do słuchania takiej muzyki to możesz z robić o tym posta z chęciom poczytam pozdrawiam :*

      Usuń
  24. Też się często nad tym zastanawiam, ale cieszę się, że wyszło jak wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Moje życie zmienił właśnie blog :)
    nataa-liiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak zawsze świetny post i zdjęcia. Moje życie zmienił właśnie blog. To dzięki niemu jestem inna. Ale także dokładnie 05.05, bo wtedy zaczęłam jeździć konno. Gdyby nie te pasje, na pewno byłabym o wiele, wiele gorszym człowiekiem. Ale wiem, że gdyby nie te dwie daty wkrótce i tak bym zrobiła obydwie rzeczy, tylko z czasem. Może przez internet..ja tego nie robiłam przez żadne facebookowe grupy/strony, tylko z pasji. Nie dla darmowych ubrań ani pieniędzy. :) Myślę, że te dwie sytuacje wpłynęły na codzienną rutynę jak żadne inne. Jeździć konno muszę, bo bez tego czuję się bardzo źle. Jak uzależnienie. A pisanie na blogu stało się codzienną rutyną. Ja nim żyję. Poświęcam wiele czasu na treść i zdjęcia, ale mimo to nie potrafię tego nie robić. To jest już moim życiem. Post mnie bardzo zaskoczył i piękne masz buty.. Sama bardzo kocham glany! ❤

    http://ogoniasteo.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  27. Blog bardzo zmienia życie, nie zdajemy sobie sprawy z tego na codzień - dopiero kiedy siądźiemy przed komputerem i poczujemy palce na klawiaturze, zaczynamy pisać a potem wystarczy kliknąć "opublikuj" aby ktoś zobaczył, co mamy do przekazania :) To niezwykła pasja :)
    http://lovett-lov.blogspot.com/
    Zapraszam do siebie i pozdrawiam ! :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajny i pomysłowy post! Ciekawe historie opowiedziałaś :) Ja też jestem ciekawa co by było gdybym nie założyła bloga.

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja gdybym nie założyła bloga na pewno nie odkryłabym swojej pasji jaką jest fotografia.


    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  30. Zgadzam się z tobą, nie ma co "gdybać" :) Bardzo fajny post.

    Zapraszam
    Cisza przed Burzą

    OdpowiedzUsuń
  31. Post mi się bardzo podoba, ale zabolała mnie ta 'mistrzyni makijażu' przy złym towarzystwie. Interesowanie się wizażem nie oznacza złego towarzystwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie. Nie chciałam nikogo urazić i myślę, że większość rozumie o czym mówię, co miałam na myśli.

      Usuń
  32. Nigdy się jakoś zbytnio nad tym nie zastanawiałam. Z pewnością gdybym nie założyła bloga, to byłabym zupełnie kimś innym. Przede wszystkim nie zaczęłabym interesować się fotografią (którą teraz uwielbiam!), byłabym w tyle za wszystkimi nowinkami (technicznymi, modowymi itp.). Wolny czas pewnie spędzałabym na bezsensownym oglądaniu telewizji, czy też odświeżaniu strony głównej facebook'a... bo może ktoś ze znajomych dodał coś ciekawego do poczytania i znajdzie się zajęcie na kilka dobrych minut. I z pewnością nie byłabym tą osobą którą jestem teraz - pozytywnie nastawioną do życia, spełniającą marzenia i pewną siebie. Byłabym zwykłym szaraczkiem, który niczym się nie wyróżnia i żyje w cieniu innych.
    Świetny blog, obserwuję!

    matrelsy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. SUPER BUTY ;D
    http://forgetosmile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  34. Ktoś mu ma glany jak ja ^^

    OdpowiedzUsuń
  35. "Może zapisałabym się na zajęcia wokalne. Uczęszczałabym na nie kilka razy w tygodniu. Przy okazji nauczyłabym się grać na gitarze. Codziennie chodziłabym do szkoły muzycznej. W domu ćwiczyłabym swój głos długie godziny. Rozwijałabym się w tym kierunku. Mogłabym być w tym naprawdę dobra. Nauczycielka zgłaszałaby mnie na różne konkursy. Początkowo tylko na te w mieście. Później na wojewódzkie, ogólnopolskie (...) "

    Uczęszczam od 9 lat do szkoły muzycznej, codziennie poświęcam kilkanaście godzin na ćwiczenie na gitarze, która jest moim instrumentem głównym oraz na pianinie i jednocześnie prowadzę bloga od 5 lat.
    Jeżdżę na międzynarodowe konkursy gitarowe i kiedyś jeden nawet zrelacjonowałam na blogu.
    Znajduję czas i na to i na to, ponieważ muzyka, moda i wszystko z tym związane są moją pasją. Przy okazji jeszcze projektuję, robię zdjęcia dla siebie, ale szkolne obowiązki nie straciły na wadze i nadal mogę pochwalić się dobrymi ocenami.
    Z tej notki można wywnioskować, że nic nie robisz oprócz blogowania i przez to 'nie masz czasu' na inne pasje.
    Oczywiści rozumiem co chciałaś przekazać przez ten post, ale dla niektórych łączenie różnych pasji, które tu przedstawiłaś to właściwie codzienność.
    Wystarczy jedynie rozplanować swój wolny czas, a można rozwinąć i połączyć ze sobą wiele zainteresowań.
    Pozdrawiam
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  36. Jesteś niesamowita. Uwielbiam czytać Twojego bloga. :)
    becauseimcrazyandiloveit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz stajesz się częścią bloga! Weź jednak pod uwagę, że jest to mój teren, treść jest nieśmiertelna, a Ty mimo wszystko nie jesteś anonimowy.