23 listopada 2014

Wierzę w Mikołaja

Jeszcze dziś czuję na skórze ten dreszcz, słyszę moje mocne bicie małego serduszka i szybki oddech. Ten dreszczyk emocji i odrobina strachu gdy już się pojawił. Tym wydarzenie, od zawsze towarzyszyła ogromna radość i ciekawość, co tym razem przyniesie. Doskonale pamiętam to uczucie, które zawsze towarzyszyło gdy na niego czekałam. I te ogromne dylematy przy pisaniu listu. Czasem przepisywałam go po kilka razy. Ozdabiając rysunkami, i naklejkami. Czy o wszystkim wspomniałam? Czy oby nie proszę o za dużo? Pamiętam rytuał pieczenia specjalnych ciasteczek, które wieczorem przed pójściem spać dla niego zostawiałam. Obok nich na parapecie stała szklanka mleka i marchewka dla renifera. No i oczywiście list. Długi, staranny i niesamowicie dopracowany list. Gdy kładłam się do łóżka długo udawałam, że śpię. Chciałam przyłapać go jak je ciasteczka, wypija mleko i zabiera mój list. Jednak nigdy mi się to nie udało... Pierwsze co robiłam następnego dnia to biegłam sprawdzić, czy list został zabrany. Biegłam do okna pełna niepokoju, czy oby o mnie nie zapomniał, czy byłam tego roku wystarczająco grzeczna. Sprawdzałam ile okruchów zostawił i czy wypił całe mleko. Tysiące myśli kłębiło się każdego roku w mojej dziecięcej głowie. O tej porze roku szczególnie dbałam o swoją poprawność. I skupiałam się, żeby być tylko jak najgrzeczniejszą. Jeżeli zrobiłam coś z czego mógłby być niezadowolony odruchowo patrzyłam w okno, czy oby mnie właśnie nie podgląda. Do dziś w uszach brzęczą mi słowa mamy, która opowiadała o dwóch chłopcach, którym przyniósł rózgi i list z wyjaśnieniem, że byli niegrzeczni. Pamiętam to uczucie, gdy z przyklejonym nosem do szyby wypatrywałam na niebie wozu i reniferów.
Wpadałam w lekką panikę, gdy w końcu się pojawił. Czerwony strój oraz bujna biała broda, zaokrąglony brzuch i ten delikatny dźwięk dzwoneczka. Tak długo na niego czekałam, tak często o nim myślałam, wiedziałam, że ma dla mnie prezenty, a mimo to ogarniał mnie lęk i gdy już pojawił się w moim domu kurczowo trzymałam się maminej spódnicy.


Od kilku lat obserwuję Milionka, który porządnie się przygotowuje do przyjścia Świętego Mikołaja. Przez kilka wieczorów pracowała nad listem. Kleiła, wycinała, kolorowała. Napisała wiadomość na osiem kartek, wszystko było ładnie przyklejone i narysowane. W swoim liście poprosiła o prezent dla mamy i taty, o mnie też pamiętała, choć ja napisałam swój. Z wielkimi wypiekami na twarzy piekła z mamą upiekła ciasteczka. Sama obrała marchewkę dla Rudolfa. Tego wieczora szybko położyła się do łóżka, aby tylko on jak najszybciej mógł zabrać jej listę prezentów.
Szósty grudnia to była jedna z najważniejszych dat w ciągu roku. Już nie chodzi tu o dostawanie prezentów, ale o tą całą magię która temu dniu towarzyszyła. Emocje, które przeżywałam, tą całą mieszankę uczuć od radości, lęku i obawy. Jedna z najpiękniejszych rzeczy w dzieciństwie. Wiara w kogoś kto przecież istnieje, musi istnieć. Nigdy nawet w to nie zwątpiłam. Cudowna atmosfera i radość z otrzymanych prezentów. Dlatego wszyscy w domu tak pilnujemy tego, by Martynka miała ją jak najdłużej.
I wiem, że Święty Mikołaj istnieje. Wierzę. Ale nie jest to grubiutki dziadziuś w czerwonym stroju, który ma zaprzęg reniferów i wchodzi do domów przez komin. Święty Mikołaj to kochająca osoba, która pragnie zrobić nam miłą niespodziankę. Bezinteresownie.


Napisaliście już list do Mikołaja?
_________________________________________________________________



Ponad 1300 osób lubi mój profil na Facebooku, jeżeli spodobał Ci się mój blog Ty także możesz do nich dołączyć!

                                                                             


31 komentarzy:

  1. Ja już napisałam i myślę, że to dostane! :* muffinka-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój list już napisany :D Świetny post! i świetne zdjęcia!

    http://wikaablog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie napisałam, a do Mikołajek coraz bliżej <3 Świetny post i genialne zdjęcia. Pozdrawiam ♥
    http://sweet-hearts-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Super post :) Mam już swoją liste do mikołaja hahahaha <3 Zdjęcia na prawde genialne <3
    http://memoriessblogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja jeszcze nie napisałam listu do mikołaja :3
    Nie wiem czy to zrobię... Ale... :3

    http://sapphireblog1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie wierze w Mikołaja ale mam malutka siostrzyczkę w domu ktora z pewnością za dwa lata bedzie pisać listy do Mikołaja a ja jej bede pomagać ;)
    Piękny kożuszek

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale u was w domu jest fajnie u mnie nigdy takie czegoś nie było :( Zawsze było wiadomo że prezenty kupują nam babcia oraz wujki i ciotki ale nigdy nie było takie czegoś jak pieczenie ciasteczek dla mikołaja Och jak szalenie ci zazdroszczę :)
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, nie wyobrażam sobie czegoś takiego. :/

      Usuń
    2. U mnie tak samo! Nigdy nie było czegoś takiego jak pieczenie ciasteczek i standardowo zostawianie szklanki mleka dla Mikołaja. A co do listu, nigdy go nie pisałam :3

      KLIK KLIK BLOG

      Usuń
  8. świetnie napisane!
    Już myślałam, że napiszesz że wierzysz właśnie w tego dziadziusia z brodą :D
    W takim razie ja też się przyznam, że wierzę w mikołaja ^^
    super Ci w takiej czapce, hah :D

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. dokładnie tak się czułam! kiedyś chodziłam w drodze do szkoły na pocztę i wysyłałam list, teraz już tego nie robię, ale faktycznie ten dzień to coś wspaniałego ❆❅ ☃❆❅ ❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Rok temu mój brat był bardzo przejęty,że widział Mikołaja. Niby miał dwa lat. Ten widok był przecudny.
    Obs? Napisz u mnie
    http://alia-natalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, przypomniałaś mi jak dwa lata temu wracałam ze szkoły i po drodze spotkałam pana przebranego za Mikołaja. Szedł wzdłuż torów z wielkim wokiem na plecach. Od razu zrobiło mi się tak miło. :)

      Usuń
  11. Wiara w Mikołaja jest super :) tez kiedys pisałam listy :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam jak dawno temu pisałam listy do Mikołaja, a następnie z utęsknieniem czekałam na ten wyjątkowy dzień, by móc otrzymać wymarzone prezenty i przy odrobinie szczęścia zobaczyć Mikołaja. Przed zaśnięciem, co tego dnia było wyjątkowo trudne, długo wpatrywałam się w okno przy moim łóżku aż zmęczona zasypiałam z miną marzącą o podróżowaniu przez świat w wozie Mikołaja. Szkoda, że ten czas tak szybko minął...

    Pozdrawiam i życzę udanych mikołajek Tobie i Milionkowi!

    OdpowiedzUsuń

  13. Ja gdy byłam mała na siłę chcialam wierzyć w 'Świętego', ale w sumie od począku -niestety- wiedziałam, że to ściema..

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,


    http://blog-natt-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Napisałam i teraz tylko czekam na 6 grudnia, bo uwielbiam ten dzień :D
    I bardzo ładne zdjęcia :))

    http://my-everyday-life-and-dreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. śliczna bluzka !!
    i bardzo fajny post :)

    Zapraszam do mnie :
    http://ispassionforlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzeba pomyśleć o liście, haha.
    Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja w podstawówce pisałam listy do mikołaja, ale w tym roku i tak nic nie dostane i do tego jestem za stara

    dorooothy.blogspot.com <---jeśli ci się spodoba ZAOBSERWUJ PROSZE

    OdpowiedzUsuń
  18. Niezbyt wierzę w Mikołaja, a nawet jak byłam mała i wierzylam to i tak nie pisałam.
    nataa-liiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to się nie dziwię, że nie wierzysz.
      :')

      Usuń
  19. Cudowny post <3 Mnie tak denerwuję, że tylko ja w klasie wierzę w Mikołaja. Kiedy pytam koleżankę co dostała od Mikołaja, ona musi od razu odpowiedzieć, że Mikołaj nie istnieje i że tylko dzieci w niego wierzą...błagam. :d Przez to ich święta nie są tak magiczne jak moje! :) Wesołych Mikołajek!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja już nie piszę listu, natomiast mam młodszą siostrę w wieku Milionka, która bardzo cieszy się z nadchodzących świąt (ja tez sie ciesze!) Bardzo lubię świateczny czas :)

    Wkradł Ci się błąd do tekstu. Było coś, z pieczeniem ciasteczek. Był tam 2x czasownik ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja będę dzisiaj pisac list! To bardzo przyjemna rzecz! ;)

    http://projectkaro.blogspot.com/
    Obserwujemy? Jeśli tak – zaobserwuj i poinformuj mnie o tym. :D No i oczywiście czekaj na rewanż z mojej strony.
    Pozdrawiam, Karo

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że masz rację - ten Mikołaj istnieje w postaci osób, którym na nas zależy i tak samo my możemy stać się takimi Mikołajami dla innych. ;) Wystarczy co roku poczuć tą samą magię, która towarzyszy dniu 6 grudnia.
    Pozdrawiam,
    A. :)

    http://still-changeable.blogspot.com - będzie mi miło jeśli zajrzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak byłam mała to pisałam listy do Mikołaja. Zawsze zostawiałam je na parapecie w pokoju rodziców, bo mówili mi, że tam na pewno Mikołaj je znajdzie. Później, jak nie widziałam, zawsze ktoś je zabierał, a w Wigilie, gdy szykowałam się do kolacji, rodzice wyciągali z szafy prezenty i układali je pod choinką. Nie pamiętam już jak to było, że dowiedziałam się prawdy, ale miło wspominam tamten okres. ;).

    Pozdrawiam,
    www.cantus-cycneus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Kurczę, Ty chyba na prawdę nie dorosłaś do konstruktywnej krytyki. Już dwa moje komentarze usunęłaś o Twoim zdjęciu, wiesz o którym mówię ;) Dorośnij dziewczynko :> Jeżeli decydujesz się na prowadzenie bloga to zacznij też przyjmować do siebie negatywne komentarze a nie tylko same pozytywne, bo tak każdy potrafi.

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz stajesz się częścią bloga! Weź jednak pod uwagę, że jest to mój teren, treść jest nieśmiertelna, a Ty mimo wszystko nie jesteś anonimowy.