20 listopada 2014

Widział Boga

Mistycyzm. Jeszcze kilka dni temu nie wiedziałam co to znaczy. Przypuszczam, że Wy też nie wiecie. Spokojnie, wujek Google pomoże... Zdarzenia potoczyły się tak, że miałam okazję się dowiedzieć. Ba! Poczuć ten mistycyzm na własnej skórze. Rzadko piszę o takich wydarzeniach z mojego życia, jednak to tak bardzo wpłynęło na moją psychikę, że nie mogę inaczej.
Ale od początku... Zapowiadało się całkiem, całkiem inaczej. Jako, że uczęszczam na kółko fotograficzne w tym tygodniu wszyscy postanowiliśmy jechać na spotkanie z Panem pustelnikiem, który proponował pokaz swoich zdjęć. No i świetnie, pustelnik z Bieszczad, góry to wdzięczny temat, a akurat w tym roku jestem w grupie krajobrazowej. Nieświadoma niczego pojechałam z tatą do klimatycznej restauracji na to spotkanie- i przeżyłam to coś naprawdę... Eh. Obiecana prezentacja zdjęć była, owszem, ale trwała zaledwie 30 minut. Kolejne dwie godziny spędziłam na słuchaniu właśnie o tym wyżej wspomnianym mistycyzmie. No powiem Wam- ciekawa sprawa. Pustelnik X- tak X, ponieważ nie chcę robić mu reklamy, nie jestem do końca pewna czy na to zasługuje- miał swoją bardzo inspirującą historię. Streszczając- jest niesamowicie wierzącym człowiekiem i już od dziecka miał różne nadprzyrodzone zdolności (?), dary. Później rzucił studia i spełnił swoje marzenia o byciu ubogim, bezdomnym człowiekiem... Ogólnie to trzy razy widział Jezusa twarzą w twarz (a Mojżesz ponoć tylko jeden raz), przez dwie godziny był w niebie oraz leżał na lewym ramieniu Boga, miał okazję spotkać złego ducha, który przeszedł przez dach do jego domu, płakał całe dni ze szczęścia i uzdrowił psa maczając watę w krwi Chrystusa. No i na dodatek miłość naszego stwórcy jest gęsta, bardzo gęsta.
Okej. Rozumiem, przebywanie wśród natury, dookoła roślinki, zwierzątka i tak dalej... To wszystko może uwrażliwić, zmienić człowieka, no ale żeby aż tak? Pustelnik X wyznał, że od 10 lat nie pije, nic nie bierze i nigdy nie brał choć nie byłabym tego taka pewna. Kurczę, jednak mógłby zdradzić co wciąga... Albo nie, nie, lepiej nie.
Na koniec okazało się, ze Pustelnik X obecnie jest bardzo medialnym pustelnikiem. Mieszka w domu u swojego przyjaciele biznesmena. Ma komputer, bardzo dobry aparat i nawet swoje młode i piękne modelki.
Najbardziej zmęczony tym uduchowiającym spotkaniem i  nadmiarem szokujących oraz cudownych informacji był mój tata, który pojechał tam ze mną. Stwierdził, że za cenę bilety mógłby kupić kilogram krówek w Biedronce, które ostatnio namiętnie konsumuje. Jednak są też tego dobre strony- jesteśmy obydwoje bogatsi o nowe doświadczenia, a dodatkowo tata nie przytył.




A teraz trochę poważniej. Jestem katoliczką, wierzę w Boga i świętych, ale nie mogę uwierzyć w historię pustelnika X. Myślicie, że jest to tak mocna wiara czy trochę fanatyzm? No nie wiem, z drugiej strony niektórych świętych też uważali za wariatów...

*Moja sesja na łonie natury na szczęście nie trwała aż tyle, aby i mi udzielił się ten mistycyzm*

A co Wy o tym sądzicie?
_________________________________________________________________

Ponad 1200 osób lubi mój profil na Facebooku, jeżeli spodobał Ci się mój blog Ty także możesz do nich dołączyć!

                                                                               

59 komentarzy:

  1. Nie wiem co ten post ma wnieść. Ośmieszyć tego Pustelnika X? Nic nie wniosłaś do mojej wiadomości i nic nie wyniosłaś. Wierzę w Boga i tyle. Dla mnie temat pusty i czuję niedosyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę humoru, uśmiechu, rozluźnienia w tym męczącym tygodniu. Nie wolno wszystkiego traktować tak dosłownie i poważnie. Potrzebne jest też coś zabawnego z przymrużeniem oka. :)
      Ja również wierzę w Boga, ale może nie aż tak... dogłębnie (?).

      Usuń
    2. Co jest zabawnego w Pustelniku X, który opowiada o swojej wierze?
      Ja jestem bardzo wierząca.

      Usuń
    3. Albo nie przeczytałeś, nie zrozumiałeś postu, albo nadajemy na zupełnie innych falach. No cóż...

      Usuń
    4. przeczytałam (jak widzisz wcześniej również pisałam w formie żeńskiej ;x). I nie, nie widzę w tym nic zabawnego - gościu, który opowiada o swojej wierze. To jest ten moment na śmiech, tak?

      Usuń
    5. To może tak. Ja Cię zapraszam na mojego facebooka do prywatnej rozmowy. Wszystko dokładnie Ci wyjaśnię, co?

      Usuń
    6. Czy tutaj nie możesz? Z tego co wiem, po to są komentarze, a i zapewne inni też chcieliby zrozumieć zabawność tego posta.

      Usuń
    7. Ja rozumiem. ;) I wiem,co w tym jest dziwnego. Jestem bardzo wierząca,ale Boga nie da się zobaczyć.Cóż...chociaż odznacz anonima jak już,więc nie wszyscy inni-jak widzisz inne komentarze,oni rozumieją.

      Usuń
  2. Póki co najgorszy twój post :( Nie rozumiem zbytnio o co chodzi? Co to miało wnosić czytelnikom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już to napisałeś, twój jeden komentarz mi wystarczy. Dziękuję.
      :))))

      Usuń
    2. Nie pisałam tego na górze, jedynie ten komentarz. :(

      Usuń
    3. Teraz piszę ja z góry. Szkoda, że traktujesz wszystkich tak samo. Pamiętaj tylko, że nie każdy ma tu konto i anonimów może być więcej, niż jeden.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem o co Ci chodzi w tym poście... Co nam chciałaś tym uświadomić?
    Zbyt poważnie napisany post, a Ty masz dopiero 13 lat...
    Stwierdzam, że jak na razie to Twój najgorszy post..

    www.natalia-moj-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiesz, co chciała napisać, bo przeczytałaś i skomentowałaś, a nie zastanowiłaś się. Jak myślisz, co papież powiedziałby o pustelniku, który leżał na ramieniu Boga ?

      Usuń
    2. Powiedziała dziewczynka której wszystkie posty są gorsze od tego. A na dodatek kopiuje Oliwkę. Brawo Natalka, brawo!

      Usuń
    3. Jak post może być zbyt poważnie napisany? To chyba nawet lepiej o niej świadczy, że potrafi sięgnąć po tematy głębsze, poważniejsze niż ''dzisiaj byłam...'' czy ''kupiłam sobie nowe buty...'' i że jest w stanie wyrazić się w dojrzalszej kwestii, nie?
      Czy może poważne, przemyślane wypowiedzi są czymś złym i to ja się nie znam?

      Usuń
    4. Hersis - Oliwki blog jest poważniejszy, a jeżeli ktoś prowadzi bloga modowego to trudno żeby nie pisał jakie buty ma do zaprezentowania... I cieszcie się, bo Natalka nie odpowiedziała anonimowo tak jak wszyscy inni tylko wyraziła swoje zdanie!

      Usuń
    5. Myślę, że Oliwia w tym poście chciała, a właściwie bardzo delikatnie napisała między wirrszami jak łatwo ludzie dają sie nabrać mistykom, którzy jawnie oszukują. Bo jest pustelnikiem, wyzbył się dóbr doczesnych, chce żyć jak Jezus. Tylko czemu na czyjś koszt, mieszkajac w domu bogatego przyjaciela, ma drogi aparat i w końcu organizuje płatne spotkania, a przecież chce być biedny. A nazywając rzecz po imieniu, dla takich jak Natalia, którzy nic nie zrozumieli, on po prostu oszukuje i ma z tego dobrą zabawę. Zyje wygodnie na cudzy rachunek, o nic się nie martwiąc, bo wszystko zapewniaja mu naiwni. I jakoś pomija fakt jak kościół podchodzi do jego objawień. Reasumując jak można takiego człowieka nazwać natchnionym czy sprytnym oszustem. Natalko może teraz po wyłożeniu kawy na ławę rozumiesz co ten post wnosi. Każdy z nas w swoim życiu spotka podobnego pustelnika, a to jak do tego podejdzie zależy od wielu rzeczy.

      Usuń
    6. Im poważniej,tym lepiej. Takie moje zdanie. ;)

      Usuń
  5. Nie wiem czy owy pustelnik mówił prawdę, nie wiem czy akurat ta historia jest prawdziwa, ale myślę że nie powinniśmy wątpić w to czy Bóg tu działał czy nie, znam i byłam świadkiem naprawdę wielu przypadków jak to nazwałaś 'nadprzyrodzonych darów', stąpień Ducha Św. na poszczególne osoby więc mnie jakoś nietrudno w to uwierzyć Inna oczywiście sprawa czy robi to dla mediów, żeby pokazać, że jest wierzący, lub żeby po prostu zarobić pieniądze ale myślę, że to już raczej jego sprawa :) Post nie jest tak zły jak piszą anonimy wyżej, mi osobiście dał dużo do myślenia, lubię za to Twoje przemyślenia. :D
    Pozdrawiam!

    different-view-of-the-life.blogspot.com - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  6. Pytanie gdzie jest granica wiary a gdzie fanatyzm. Poruszasz ( jak zwykle) odawżne tematy. Podoba mi się to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to, to! Szkoda, że nie wszyscy to zrozumieli.
      Dziękuję!

      Usuń
  7. Miałaś lepsze posty, ten według mnie ten nie jest taki dobry.
    Ale to jest tylko moje zdanie :')

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie podoba się Wam ten post, bo jest po prostu zbyt poważny ;)
    Tu nie ma ze strony Oliwii żadnego negatywnego słowa o wierze, nawet sama potem mówi, że jest katoliczką.
    Moim zdaniem to jest naprawdę dobry tekst - pyta, gdzie jest granica między tym, co ważne, a tym, co na pokaz. Dobry katolik to taki, który zachowuje swoją wiarę dla siebie, nie robi wokół niej szumu i nie narzuca innym swojego światopoglądu. Tutaj człowiek, o którym mowa w tekście, jest największym na świecie hipokrytą, ponieważ udaje zażarcie wierzącego pustelnika, a tak naprawdę wcale nim nie jest - przez to można też łatwo wywnioskować, że taką samą hipokryzją jest jego opowieść o wielkiej wierze i przeżyciach.
    Nie mówcie, że tekst jest zły, kiedy zwyczajnie go nie rozumiecie. Wg mnie to bardzo dobry temat do poruszenia, szczególnie dla kogoś, kto wierzący nie jest :) Swoją drogą, poczytajcie o deizmie, dla rozszerzenia horyzontów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaję mi się, że nie masz już o czym pisać, nie rozumiem co ta notka miała wnieść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrozumiałaś, bo jest dla ciebie za trudny. Przeczytaj kilka komentarzy wyżej czy wierzysz dla siebie, czy na pokaz dla innych.

      Usuń
    2. Przeczytaj komentarz nad Tobą. Koleżanka bardzo mi pomogła, wszystko wyjaśniła. :)

      Usuń
    3. Nie zrozumiałam, bo jest bez sensu:)

      Usuń
    4. Odniosłam wrażenie, że chciałaś wyśmiać tego Pustelnika X'.

      Usuń
    5. Oczywiście, że ma sens. Tak właściwie to zastanawia mnie fakt, po co ponawiać wcześniej rozpoczęty temat. Zdaje mi się, że przeczytałam już ponad 5 komentarzy o dokładnie tym samym "twoje posty są coraz gorsze", "to jest bez sensu", "czemu tak? czemu siak". A jeszcze mniej rozumiem, dlaczego czytać coś co się nie podoba? "Nie rozumiem co ta notka miała wnieść". Niektórzy ludzie nie przyswajają takich tekstów, ponieważ albo są za młodzi, albo mają za mało wiedzy, niedokładnie czytają, nie wysilają swoich mózgów, albo piszą to co inni bo lubią być jak owce w stadzie. Taka prawda. Z góry proszę o nie branie tego komentarza do siebie. Wypowiadam się na temat, nie o konkretnej osobie i nie mam w intencji obrażenia kogokolwiek.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. A jednak takie rzeczy są możliwe...!

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje posty coraz to gorsze...
    I nie myśl, że WSZYSTKIE wiadomości pisze jedna osoba, bo jak widzisz - większość uważa, że temat nie jest ciekawy. Wchodzę na bloga, w którym dodajesz zdjęcia stylizacji, a tutaj nagle o pustelniku, wow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest z tymi zdjęciami o czasem Oliwia nie dopasowywuje, jednak tu sprytnie zadziałała treścią. Ona też jak pustelnik robi sesje na łonie przyrody.

      Usuń
    2. Zawsze podejmuję jakieś- według mnie ciekawe- tematy, a zdjęcia stylizacji to dodatek, tak było i będzie. :)

      Usuń
  12. Ludzie strasznie się czepiają o ten post, a ja uważam, że nic w nim złego.
    Wyrażasz swoje zdanie i dobrze, masz prawo coś skrytykować, opisać, podzielić się swoimi odczuciami, a już na pewno na blogu, który do Ciebie należy.
    Mi osobiście wpis się podoba, sama jestem wierząca, ale raczej w te opowieści bym nie uwierzyła. Czasem trzeba popatrzeć na takie sprawy trochę z innej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeju,świetne!Uwielbiam tego typu rzeczy o nadprzyrodzonych darach,itp.Szczerze to zazdroszczę ci tego pobytu w Bieszczadach i oczywiście rozmowy z Pustelnikiem,na którą na pewno warto by bylo poświęcić ten czas i bardzo się cieszę,że to zrobilaś!Trochę nie rozumiem osób,które się tak frustrują,ale mówi się trudno :)
    Pozdrawiam,xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezbyt zrozumiałam cały sens tego postu, no i szkoda.
    nataa-liiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę, że ten post jest bardzo krytykowany. Według mnie ludzie nie wiedzą o kogo tak na prawdę chodzi. Myślą, że to już jakiś prorok zesłany z nieba. Ale wręcz przeciwnie. Słyszałam o tym Pustelniku, był kiedyś w "Pytanie na śniadanie" lub "Dzień dobry TVN", nie ważne. Obejrzałam artykuł i zainteresowała mnie jego postać, dlatego znalazłam sporo informacji w internecie. I okazuje się, że niby nie ma wcale pieniędzy, ale ma bardzo drogi aparat i jest jakimś wybitnym fotografem, który ma swoje wystawy. A z racji, że "jest biednym, bezdomnym" człowiekiem korzysta z "przychylności" ludzi, od których dostaje jedzenie, a czasem nawet schronienie. Dla mnie to zwykły naciągacz, a historie, które opowiada o spotkaniach z Bogiem są wymyślone, by nabyć popularności.
    Może zbyt ostro tutaj skomentowałam owego Pustelnika, ale takie moje zdanie.

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja uważam, że to jeden z lepszych postów, daje dużo do myślenia gdzie jest granica wiary i fanatyzmu, naiwności i ufności. Post trudny i jak widać nie dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale rewelacyjne zdjęcia. Taki klimat ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Były ciekawsze, ale zdjęcia ładne ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Słaby jak i cała ta twoja "humanistyka"

    OdpowiedzUsuń
  20. Oliwka, Oliwka, Oliwka bardzo lubię Twojego bloga i Twoją osobowość :* Co do posta wiem, tylko, że wierzę mocno w Boga i żaden pustelnik mnie nie interesuje


    Po długiej nieobecności wróciłam na bloga, serdecznie zapraszam! ---- http://projectkaro.blogspot.com/
    Obserwujemy? Jeśli tak zaobserwuj mój blog i poinformuj mnie, a ja zrobię to samo 

    OdpowiedzUsuń
  21. Oliwko droga! :D
    Czytuję od jakiegoś czasu Twojego bloga, chociaż zwykle unikam takich blogów "przemyśleniowych" (wyznaję zasadę, że jeśli przemyślenia to raczej w parze z rzetelnym przekazem konkretnych informacji, inaczej przypomina mi to trochę zamawianie samych przypraw w restauracji - osobista opinia autora na podejmowany w poście temat powinna być według mnie dodatkiem, a nie właściwą potrawą, jeśli zostaniemy przy kulinarnej metaforyce ;)), na ten akurat zawsze zaglądam z ciekawością. Oczywiście nie dlatego, że wszystko co piszesz pokrywa się z moimi poglądami - w takim wypadku raczej nie miałabym powodu, by czytać ;) Często łapię się na tym, że na dany temat mam zupełnie inny punkt widzenia (co prawdopodobnie wynika z różnicy wieku i sposobu postrzegania świata) i doszłam do wniosku, że chociażby za to, że w ten sposób dajesz radę mnie tutaj raz na jakiś czas przyciągnąć, należy Ci się porządny, szczery komentarz.
    Jeśli chodzi o bloga samego w sobie, sama wiesz najlepiej, że wkładasz w niego mnóstwo pracy i to rzeczywiście widać już na pierwszy rzut oka. Za to, między innymi, mam do Ciebie wielki szacunek - mnie w Twoim wieku naprawdę nie chciałoby się zajmować blogiem z taką regularnością, zwłaszcza, że zawsze oprócz tekstu dodajesz także zdjęcia. Gratuluję wytrwałości, bo tym niewiele blogerek może się, niestety, pochwalić.
    Zdjęcia są świetnej jakości (swoją drogą bardzo fajnie, że podałaś model aparatu, może kiedyś wreszcie zainwestuję w jakiś lepszy niż obecny, a jeśli tak, ten będzie pierwszy w kolejce do przetestowania), ale jestem ciekawa w jakim programie je obrabiasz (jeśli nie musisz tego robić, tym szybciej biegnę po odpowiedniego Nikona ;D)?
    Wygląd bloga (mogę być staroświecka, ale wolę to określenie od powszechnego obecnie "designu" - albo, o zgrozo, "desingu" ;__;) bardzo mi odpowiada, akurat w tym wypadku też stawiam na minimalizm. Chociaż na Twoim miejscu wstawiałabym wyjustowany tekst, ale może dlatego, że mam awersję do takich "wystrzępionych" fragmentów.
    (Muszę podzielić komentarz, bo przekroczyłam limit znaków)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przechodząc (wreszcie!) do tego konkretnego posta: jeśli prosisz o wybranie spośród "wpis beznadziejny" a "wpis zbyt trudny", skłaniałabym się jednak ku pierwszej opcji, ale postaram się to poprzeć odpowiednimi argumentami, bo krytyka bez wskazania konkretnych słabych stron, to dla mnie krytyka bezsensowna.
      Tytuł jest, moim zdaniem, w porządku. W końcu weszłam i przeczytałam, a zrobiłam to z jakiegoś powodu :)
      Osobiście odczuwam pewien dyskomfort w związku z brakiem akapitów, ale wiem, że te charakterystyczne powiększone pierwsze litery paragrafu może niekoniecznie wyglądałyby tak fajnie przy wcięciu.
      Jeśli chodzi o poprawność tekstu, generalnie jestem Ci wdzięczna za używanie poprawnej polszczyzny, bo na niektóre blogi (zwłaszcza te prowadzone przez osoby w Twoim i podobnym wieku) aż przykro patrzeć, a słownik (czy w ostateczności chociaż Google) przecież nie gryzie :( Nie uważam się na specjalistkę w tej dziedzinie, ale jednak jest kilka spraw, na które chciałabym zwrócić Twoją uwagę, zwłaszcza, że wydajesz mi się osobą, która dobrze to przyjmie i wyciągnie wnioski :)
      "Jeszcze kilka dni temu nie wiedziałam co to znaczy." - przed "co" powinien znaleźć się przecinek.
      "Jako, że uczęszczam na kółko fotograficzne (...)" - tutaj z kolei przecinka (przed "że") nie powinno być (nie rozdzielamy przecinkiem połączeń typu chyba że, jak gdyby, jako że, mimo że, pomimo to, tym bardziej że, właśnie gdy, właśnie jak, właśnie kiedy, zwłaszcza jeżeli itp. Przecinek stawiamy wtedy przed całym wyrażeniem).
      Osobiście zostawiłabym "pana pustelnika", bez przesadnie grzecznościowej formy, ale znów - może to tylko ja.
      Liczebniki z kolei pisałabym słownie, w końcu to nie zeszyt do matematyki... :(
      "Ogólnie to trzy razy widział Jezusa twarzą w twarz" - napisałabym raczej "W sumie trzy razy widział" lub coś podobnego, ale nie wiem, czy "ogólnie" jest tu błędem, dlatego pisze to bardziej z powodu brzmienia.
      "[Pustelnik] miał okazję spotkać złego ducha, który przeszedł przez dach do jego domu, płakał całe dni ze szczęścia i uzdrowił psa maczając watę w krwi Chrystusa." - gdzieś w środku zdania zmienił Ci się podmiot ;) Wygląda na to, że to zły duch płakał ze szczęścia i uzdrowił psa. Jeżeli tak miało być - przepraszam. Chociaż podejrzewam, że to jednak pustelnik miał robić te rzeczy. W takim wypadku zrobiłabym tak: "miał okazję spotkać złego ducha, który przeszedł przez dach do jego domu, a także płakał całe dni ze szczęścia i uzdrowił psa maczając watę w krwi Chrystusa."
      "Stwierdził, że za cenę bilety mógłby kupić kilogram krówek (...)" - literówka się wkradła. Cenę biletu.
      "Stwierdził, że za cenę bilety mógłby kupić kilogram krówek w Biedronce, które ostatnio namiętnie konsumuje." - Ja ułożyłabym to raczej ten sposób: "Stwierdził, że za cenę biletu mógłby kupić w Biedronce kilogram krówek, które ostatnio namiętnie konsumuje."
      W tekście są też jakieś drobne powtórzenia i generalnie nie zaszkodziłoby mu jeszcze kilka "przeglądów", ale nie mam żadnych większych zarzutów (i chyba dlatego wciąż tu jestem :))
      (Muszę komentarz podzielić, bo przekroczyłam limit znaków)

      Usuń
    2. Abstrahując od poprawności językowej, gramatycznej i generalnie technicznej, post naprawdę nie należy do najlepszych. Na początek (co akurat mi się podoba), przyznajesz, że nie wiedziałaś do niedawna czym jest mistycyzm - nic złego nie wiedzieć, zwłaszcza w tym wieku. O wiele gorzej udawać, że się wie ;) Za to w następnym zdaniu stwierdzasz lekko, że czytelnicy też nie wiedzą. Albo napisałaś tak dlatego, że jesteś zdania, że jeżeli Ty czegoś nie wiesz, nie wiedzą tego tym bardziej inni (a tak wcale nie uważam, nie wydajesz się mieć aż tak wysokiego mniemania o sobie), albo z góry zakładasz (jak widać - błędnie ;)), że Twojego bloga czytają tylko osoby młodsze od Ciebie. Tak czy siak, moim zdaniem, nie powinnaś tak pisać, bo ktoś może poczuć się dotknięty. Może delikatniej byłoby napisać "Przypuszczam, że część/większość z Was też nie wie". Dalej skupiasz się na pustelniku i, nie wiem, czy był to celowy zamysł, ale w tekście wyraźnie da się wyczuć pogardę jego postawą. Rozumiem, że nie wzbudza podziwu fakt, że facet zamieszkał z przyjacielem biznesmenem i ma modelki, a w ogóle to na pewno modli się już tylko na pokaz i dla pieniędzy (taką opinię o nim odczytuję w Twoim poście), ale tak naprawdę nie masz pojęcia o jego historii i nie możesz stwierdzić z całą pewnością jak jego życie i rzekomy kontakt z Bogiem wygląda. Prawdopodobnie większość ludzi uznałoby mnie za niemożliwie naiwną, ale ja z zasady wierzę w ludzi i nie kwestionuję ich relacji, a przynajmniej bardzo się staram. Nie chcę Cię krytykować - wiem, że zdecydowana większość osób na Twoim miejscu byłaby tego samego zdania, ale jednak mnie nie podoba się, że opierasz post o konkretnej osobie (chociaż to dobrze, że nie podałaś nazwiska pustelnika :)) na swojej opinii - i niczym więcej.
      Jeszcze raz gratuluję wytrwałości w pisaniu, życzę mnóstwa pomysłów i zapału do pracy :)
      Pozdrowienia dla Milionka ;)

      (Jeśli lubisz podczytywać blogowe opowiadania - na różne tematy - zostawiam adres do swojego bloga pełnego grafomańskich wybryków ;))
      http://kwiat-ci-we-wlosy.blogspot.com/

      Usuń
  22. Cóż, ja tam wierzę w takie coś. Ludzie naprawdę głęboko wierzący doznają niesamowitych doświadczeń.
    Problem w tym, że jeśli w to nie uwierzymy, sami tego nigdy nie przeżyjemy, więc kółko się zamyka :)
    Ciekawy post, pozdrawiam!
    okiem-asi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem czego się wyżej czepiają...Post jest napisany świetnie, może jest troszkę inny od innych, ale to nie znaczy że gorszy. Ja też jestem osobą wierzącą w Boga, ale tak jak Ty - nie wiem czy wierzyć w historię tego pustelnika X, czy traktować to jako jego wymyślone opowiadanie, żeby tylko zaskoczyć czymś innych. Hmm...daje do myślenia :))
    świetne zdjęcia :))

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakie spiny. Moim Zdaniem post trochę za bardzo..

    OdpowiedzUsuń
  25. Szczerze powiedziawszy, to gdy po raz pierwszy przeczytałam ten tekst w ogóle go nie zrozumiałam xD dopiero po przeczytaniu niektórych komentarzy, zrozumiałam i już wiem o co chodzi :) Tekst bardzo przyjemnie się czytało ;)
    Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  26. Jej! Że ci nie było zimno! :)

    http://normalbutdidnot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie podoba mi się ten post. Myślę, że próbujesz pisać o rzeczach, których jeszcze do końca nie rozumiesz. Najbardziej nie podoba mi się fragment, gdzie piszesz, że Pustelnik X spełnił swoje marzenie o pozostaniu bezdomnym. To jest zupełnie uproszczenie, ponieważ- jak mniemam- jego celem życiowym było życie w równowadze duchowej, bliżej natury oraz boga, co nie wyklucza się posiadaniem komputera, aparatu i dachu nad głową. Nie jestem wierząca, jednak oburzył mnie wniosek, że posiadając te rzeczy popełnił jakąś wielką zbrodnie. Według mnie najważniejsze jest, żeby owy pan nie krzywdził innych, a nawet jeśli jest obłąkany i to co mówi, jest po prostu kłamstwem, nie jest uzasadnieniem do pisania takiego tekstu, gdzie całe jego życie oraz to w co wierzy sprowadzasz do zupełnego kłamstwa i absurdu.

    http://gretarosemary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Oliwko, miałaś lepsze i gorsze posty. W tych lepszych poruszałaś ważne tematy, jednak powoli nas wprowadzałaś w klimat posta. Najpierw opisywałaś, o co chodzi, potem bardzo dojrzale wyjaśniałaś. Teraz jednak tego wyjaśnienia zabrakło. Oczywiście przesłanie, kóre miało dotrzeć to czytelników, zrozumiałam, ale dzięki Twoim komentarzom mogliśmy w pewnym sensie lepiej poznać omawiany temat, a także ciebie. Ten post zaliczam do rodzaju małych wpadek, które wszystkim się zdarzają. Nie przejmuj się, posłuchaj czytelników i pisz dalej, bo warto! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. nie wiem co mam napisać o tym blogu ;( bardzo podobało mi się ten post z tego powodu ,bo dowiedziałam się nowych ,ciekawszych rzeczy ,ale też zasmuciłam ,bo jest to ciężki temat i nie łatwo go napisać jak i zrozumieć
    Obserwuje i liczę na rewanż
    http://rakonaopisuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja nie do końca bym uwierzyła w historię tego pustelnika, no bo jednak to tak trochę nie możliwe.

    cvte-olga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Temat wiary jest to bardzo sprzeczny i poruszający temat. Dla każdego może być to co innego, nie każdy wierzy w to samo, ale każdy ma do tego prawo. Także rozumiem to, że pisałaś posta z ''nutą humoru'' jednak trochę chyba za bardzo podstawiłaś ten humor pod osobę Pustelnika. To, że ty jesteś katoliczką i wierzysz w Boga w pewnych marginesach nie świadczy o tym, że niektórzy wierzą mocniej. Argumentowanie o tym że jest się chrześcijaninem nie jest dla każdego tym samym. Ludzie XXI wieku są bardzo specyficzni względem innych epok. Dzisiaj ważne są dla nas pieniądze sława i to co widoczne i namacalne. Ale czy skoro niektórzy nie wierzą w to, że można ujrzeć Boga jest od razu tematem do kpin? Rozumiem to jest Twoja opinia o tym, ale stwierdzenia typu ''co on brał'' nie są na miejscu nawet jeśli miał to być dowcip.

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz stajesz się częścią bloga! Weź jednak pod uwagę, że jest to mój teren, treść jest nieśmiertelna, a Ty mimo wszystko nie jesteś anonimowy.