14 listopada 2014

Porozmawiajmy o seksie

Skandal! Straszna głupota! Jest to tylko zmarnowana godzina i strata czasu! Takie zajęcia są naprawdę zbędne. Co młodzież będzie wtedy robić? Czego tam będą się uczyć? O takich rzeczach na głos się nie mówi! Szczególnie przy młodzieży. Potem do głowy przychodzą im same głupie pomysły. Po co ich uświadamiać? Kto to w ogóle będzie prowadził? Nie chcę, by moje dziecko dowiadywało się o tych sprawach od nauczycielki, obcej kobiety. Wychowanie pociechy w tej sferze to moja prywatna sprawa. Cóż za absurdalny pomysł! Przecież to jest śmieszne. Mówię stanowcze nie!


Przedmiot WDŻ pomimo, że został wprowadzony już  kilka lat temu nadal wzbudza spore kontrowersje. Jedni są za, drudzy przeciw. Więc o tym porozmawiajmy, dlaczego nie?
Już małe dzieci interesują się chociażby różnicami anatomicznymi między chłopczykiem, a dziewczynką. Milionek często pyta jak to się stało, że się urodziła, skąd się wzięła u mamy w brzuchu. Jest to normalne, że młody człowiek jest ciekawy, docieka i chce wiedzieć. A wiedzieć wcale nie oznacza robić, wręcz przeciwnie. Może właśnie gdyby młodzież była bardziej obyta w sprawach seksu, czy antykoncepcji nie było by co chwila głośno o wpadkach i nastoletnich matkach.
Z takich rzeczy nie należy robić tematów tabu i tajemnic, bo przecież właśnie zakazany owoc smakuje najlepiej. Wszyscy wiedzą o tym doskonale. Część rodziców jest na 'nie', mówią, że wolą sami z dziećmi porozmawiać jednak w rzeczywistości często sprytnie omijają temat, bo nie wiedzą jak o tym mówić. A dzieci tylko się krępują... Więc gdzie młode pokolenie ma szukać odpowiedzi na dręczące ich pytania? Młodzież jeśli chce się dowiedzieć to i tak się dowie, jak nie od dorosłych to zacznie szukać w internecie. A w internecie jak wiadomo można trafić na stek bzdur i mitów. Popularne są przeróżne fora gdzie wypowiedzieć może się każdy, nawet niemający zielonego pojęcia o tym co mówi użytkownik. Przeczytałam kilka wpisów i sama złapałam się za głowę.
"Czy mogę zajść w ciążę pływając w basenie?"
"Czy to prawda, że za pierwszym razem nie można zajść w ciążę?"
"Czy bycie dziewicą w wieku 19 lat jest złe?"
Zawsze lepiej porozmawiać z dorosłym do którego ma się zaufanie. Między innymi właśnie dlatego wprowadzono do szkół 'wychowanie do życia w rodzinie'. Myślę, że pomysł jest dobry i jak widać potrzebny. Niestety nadal w wielu szkołach takie lekcje prowadzi osoba totalnie nieprzygotowana i niewykształcona w tym kierunku. Ksiądz lub polonistka, która wyraża jedynie swoje poglądy i unika także dla niej wstydliwego tematu. Wtedy uczniowie podchodzą do tego lekceważąco, cieszą się z jednej luźniejszej godziny na której można pogadać z koleżanką, a na lekcji co chwila ktoś wybucha śmiechem. Jeśli właśnie coś ma być zmienione to przede wszystkim te dwie kwestie.
Uważam, że i rodzice i nauczyciele powinni tłumaczyć, że nie ma się z czym śpieszyć, rozmawiać, uczyć szacunku do innych i do samego siebie.



A Wy macie w szkołach WDŻ? Jak u Was są prowadzone takie lekcje?
_________________________________________________________________

Ponad 1200 osób lubi mój profil na Facebooku, jeżeli spodobał Ci się mój blog Ty także możesz do nich dołączyć!

                                                                               

91 komentarzy:

  1. Dobrze napisane :)
    http://blog017.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. mamy WDŻ aczkolwiek jako technikum to tylko na zastępstwach. nie powiem że nie są potrzebne mimo że dużo wiem to i tak się boje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle świetny post <3 Zazdroszczę ci talentu :D Zgadzam się z postem w 100% :3

    Zapraszam również do mnie *to wcale nie jest chamska reklama*
    http://lamaisondelamort-by-blacksun.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko, jak ja nie mogę patrzeć, jak 13-letnia dziewczyna, wypowiada się na temat seksu i edukacji seksualnej w szkole. No po prostu dla mnie to jest przegięcie, bo Ty nie masz o tym zielonego pojęcia i nie wiesz, co jest dobre, a co nie bo dopiero dorastasz. Dopiero zaczynasz rozróżniać to i nie możesz decydować o tym, czy edukować dzieci (w Twoim wieku) w sprawach seksu czy też nie.
    Ja osobiście uważam te zajęcia za zbędne, nic nie wnoszące i na pewno nie przeciwdziałające nastoletnim ciążom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie możesz patrzyć to nie wchodź na bloga a zresztą wiek tu nie ma znaczenia :)
      Liczy się dojrzałość psychiczna którą Oliwka ma w pełni.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Może i ma, ale w pewnych sprawach nie powinna się wypowiadać, zwłaszcza, że czyta to wiele osób i dzięki niej może myśleć tak samo (Często też błędnie).
      Mogę wchodzić, bo jestem ciekawa, jakie głupoty na temat seksu może pisać 13-latka :)

      Usuń
    4. Mądre słowa! Dziecko dopiero co do gim poszło i już ma jakiś problem z WDŻ. Nie chcesz to nie chodź. Za moich czasów to nie było obowiązkowe. Ale z tej lekcji na pewno więcej się dowiesz niż od rodziców...

      Usuń
    5. A co ona na temat tego seksu tu takiego napisała ?

      Usuń
    6. Przecież ona napisała, że nie ma problemu. Ludzie, zamiast się czepiać głupot, poczytajcie, bo ma rację. DZIECI W PODSTAWÓWCE ROZMAWIAJĄ O TYM NA PRZERWACH W DUŻO GORSZY SPOSÓB. Jaki więc problem w tym, że napisała parę słów od siebie?
      Co do WDŻ, problem z tym przedmiotem jest taki, że często nauczają go nieodpowiedni nauczyciele, którzy sami nie wiedzą, jak przekazać dzieciom tę wiedzę, wplatają w to swoje poglądy i nie przekazują obiektywności, która przecież jest bardzo ważna. Stosują też takie metody, że np. owszem, zapoznają dzieci z metodami antykoncepcji, a zaraz potem mówią o tym, że lepiej jednak stosować te, które tak naprawdę nie są sprawdzone (chodzi mi o kalendarzynkowe) albo promują zakładanie rodziny i niestosowanie JAKICHKOLWIEK środków.
      Czasami lepiej naprawdę nie chodzić na te zajęcia z takimi nauczycielami, niż wysłuchiwać ich własnych poglądów, które nie do końca wpisują się w tematy zajęć.
      Ja i tak zamiast metod antykoncepcji najlepiej zapamiętam opowieści nauczycielki o tym, jak podejrzewała córki o homoseksualizm, bo nie mogły znaleźć sobie żadnych facetów, więc nie wiem, czy ma to sens.

      Usuń
  5. + mam WDŻ ale głównie jeśli chodzi o sprawy seksu to oglądamy jakieś filmiki na youtube w stylu Cud Narodzin xd Pani nigdy nic o tym nie mówi, ale jak już ktoś się spyta to odpowie i ucina temat :p

    OdpowiedzUsuń
  6. sama tego nie piszesz... widać po sposobie pisania że to nie ty tylko ktoś starszy :/ żałosne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, bo tak się składa, że akurat siedzę sama w pokoju, tata ogląda film, a mamy nie ma w domu. Co najwyżej Milionek mi podpowiada... To jest dopiero zdolne dziecko, co? :D

      Usuń
    2. Co niby jest takiego niezwykłego w tym poście, że nie mogła tego napisać 13 letnia dziewczyna? (Oliwko, jeśli się pomyliłam wybacz!)

      A co do Twojego postu to podoba mi się i zgadzam się.
      Sama miałam wdż w gimnazjum, w liceum dano nam wolny wybór - zrezygnowałam

      Usuń
    3. Nie pomyliłaś się, nadal trzynastolatka, nic się nie zmieniło. :)
      Dziękuję!

      Usuń
  7. piękne długie włosy ♥
    ja w gimnazjum kiedyś tam miałam WDŻ :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się w 100% To zdjecie z połową twarzy jest genialne! :)
    To martensy? :)

    http://pola-na-blogu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie chodze i mysle, ze wiem wystarczajaco:))

    http://feel-that-moments.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ludzie odczepcie się od niej. Sami jesteście żałośni, bo tylko hejtujecie z anonima. Naprawdę, to że ona się wypowiada na ten temat nie oznacza, że nic o tym nie wie. Ja osobiście uważam, że post jest świetny i napisałaś go sama bez niczyjej pomocy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas są prowadzone takie lekcje, przeważnie jeden semestr, w tym roku będzie w 2 semestrze.
    nataa-liiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego Oliwio jako trzynastolatka i do tego dziewica wypowiadasz się na temat który w ogóle cię nie dotyczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu uważasz, że mnie nie dotyczy? Przecież regularnie, co tydzień, dokładnie we wtorki uczęszczam na lekcje WDŻ-u. :)

      Usuń
    2. Podeszłaś do sprawy bardzo teoretycznie, rozumiem, że nie mogłaś opowiedzieć tego z innej strony ponieważ nigdy tego nie przeżyłaś, ale sądzę, że powinnaś wybierać tematy odpowiednie dla twojego wieku :)

      Usuń
    3. Myślę, że już jako 13 letnia dziewczyna powinna coś na ten temat wiedzieć, więc ten temat jest jak najbardziej odpowiedni do jej wieku... chyba powinna wiedziec skąd biorą się dzieci, tak? ...

      Usuń
  13. Moim zdaniem wszystko zależy od rodziców.
    U mnie z edukacją seksualną było zupełnie inaczej.
    Nie zbywano mnie historyjkami o bzykach i kwiatuszkach. Ba!
    Ja nawet nie pytałam. Rodzice sami sadzali mnie i tłumaczyli. Adekwatnie do wieku. Odpowiednio dozowali informacje.
    Dostawałam książeczki, mama wiele rzeczy mi tłumaczyła.
    Pamiętam jak dostałam pierwszą miesiączkę, było to naprawdę wcześnie, bo wiele moich koleżanek miało swój pierwszy okres w gimnazjum, a ja już w 3kl podstawówki. I pomimo, że już wiedziałam wiele na temat okresu, to wpadłam w panikę. ;D
    Przybiegłam do mamy mając majtki opuszczone do kolan i pokazałam jej. Potem mama wytłumaczyła, że to jest właśnie miesiączka i że tak już będzie co miesiąc, ale to dopiero jak się wyreguluje. I dzięki temu, że rodzice edukowali mnie w tej kwestii nigdy nie wstydziłam się pokazać nago przed mamą. Bo mama to mama. ;)
    Zawsze szła obok mnie i tłumaczyła wszystko. Nawet będąc już kobietą poprosiłam ją, żeby poszła ze mną do ginekologa, bo bałam się pierwszej wizyty. Nie musiała iść, bo byłam pełnoletnia, ale chciałam.

    Nauczyciele nie powinni edukować w tej sprawie.
    W dzisiejszych czasach, to nie jest temat tabu, ale nie powinni go poruszać nauczyciele.
    Bo przecież lepiej porozmawiać o seksie z matką czy ojcem niż z takim nauczycielem, prawda?
    A jeśli rodzic zawiedzie w tej sprawie, to potem można na lekcji zaobserwować głupie uśmieszki i zaczerwienione twarze.
    Mnie osobiście było łatwiej zapytać mamę niż nauczycielkę, która według mnie nie miała zielonego pojęcia.
    To, żeby używać tabletek, prezerwatyw, spirali, krążków, kapturków i całego tego stuffu to każdy potrafi powiedzieć, ale sztuką jest aby móc swobodnie o tym rozmawiać.
    A z nauczycielem takiej swobody nie osiągnie się.
    Done. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, moja mama również wszystko mi tłumaczy i ani ja się przed nią nie wstydzę, ani ona przede mną. Ogólnie mamy bardzo dobry kontakt.
      Jednak nie wszyscy mają takie szczęście jak ty, czy ja i rodzicie po prostu nie rozmawiają o tym ze swoimi dziećmi, a lepiej, żeby ktoś wykształcony, mający pojęcie powiedział im to co należy wiedzieć w szkole, nawet jeśli nie miałaby to być swobodna rozmowa, niż aby naczytali się głupot w internecie.
      Dziękuję za tak wyczerpujący komentarz i pozdrawiam gorąco! :)

      Usuń
    2. Więc w takim wypadku zajęcia powinna prowadzić higienistka, pielęgniarka lub ktoś podobny.
      Mnie WDŻ w podstawówce uczyła katechetka, co uważam za porażkę, a potem przestałam chodzić na te zajęcia, bo irytowały mnie jeszcze bardziej.

      Co do internetu to zupełnie inna bajka.
      Osoby mające dobry kontakt z rodzicami czasem się wstydzą i wolą coś wygrzebać. Czasem nawet jest tak, że w pierwszej chwili pytasz internety o jakieś zagadnienia, a potem dopiero kogoś innego.

      Usuń
  14. Cóż, u nas w gimbie WDŻ był i mieliśmy go z nauczycielką z biologii, więc do tematu podchodziła profesjonalnie, np tabelka z chorobami wenerycznymi i te sprawy NA PAMIĘĆ . Potem mieliśmy go z panią z historii/WOS która była dziewicą (sama to przyznała pod koniec roku )
    Więc również jestem za rewitalizacją tego przedmiotu. Czemu WDŻ nie może prowadzić np. psycholog? Ludzie z tym wykształceniem nie wstydzą się rozmawiać o tych tematach. To by miało wtedy jakiś sens.
    Ja osobiście zawsze uważałem i uważam, że przedmiot ten powinien dalej się rozwijać, a nie zwężać się do oglądania filmów nagranych 40 lat temu na VHS-ach.
    Pozdrawiam,
    MiXer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebijam Cię! U mnie prowadziła WDŻ katechetka ;3

      Usuń
  15. Ach, pamiętam te czasy podstawówki, kiedy na WDŻ, kleiłam z przyjaciółką ludziki z plasteliny. U mnie akurat WDŻ uczyli tylko nauczyciele od przyrody, a w Belgii w szkołach chyba nie ma WDŻ, a przynajmniej nie ma u mnie w 1 "gimnazjum", ale nauczyciele nie raz mówią coś na ten temat i to bez żadnego problemu, tak jakby to była tak samo normalna rzecz, jak opowiadanie jak liczyć.

    polgia.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  16. Rok temu WDŻ prowadzone było w mojej szkole przez katechetkę, uczęszczałam na te zajęcia jednak można było dostrzec, że wypowiada się ona właśnie w sposób w jaki ona wszystko odbiera. Sporo osób z mojej klasy zrezygnowało. W tym roku zaś nasi rodzice "zbuntowali się" i wyszli z petycją o zmienienie nauczyciela tej lekcji na wykształcono odpowiednio osobę - i tak się stało. Od początku września WDŻ'u uczy z wykształcenia pani seksuolog i psycholog, uczy także wychowania fizycznego (także jest wykształcona do tego zawodu).
    Owszem, te lekcje dużo dają, jednak dobrze jest porozmawiać czasami z mamą - kto jak kto, ale pani wykształcona do tego typu nauczania NIGDY nie będzie potrafiła dotrzeć do dziecka, tak jak własna matka, bo przecież to twoja mama wie najlepiej jaka jesteś, jak wolisz jak się z tobą rozmawia i co cię krępuję a co nie, to właśnie mama lepiej zauważy, który temat sprawia ci większą trudność w rozmowie, a który mniej.
    Świetny post, jak na trzynastolatkę naprawdę jesteś wspaniałą i bardzo mądrą osobą, trzymaj tak dalej! Masz cudownie bogaty zasób słów, ale nie tylko! Jesteś osobą z którą można porozmawiać o większości tematach, bo co to za rozmowa o dobrym filmie?! Cudnie jest czasami porozmawiać o głębszych sprawach! :)
    Bardzo mocno Cię pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.
    PS. Czy można się do Ciebie odezwać na facebook'u by porozmawiać? Prywatnie, nie publicznie - właśnie dlatego nie ujawniam tutaj w komentarzu swoich danych.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam w szkole WDŻ i moja pani akurat nie unika tematu i ma jakąś wiedze na temat, a nie tylko wyraża swoje zdanie. Lubie te lekcje bo możemy sie w końcu dowiedziec czegos pożytecznego i nie krepujemy sie o tym mówic w małej grupie.

    http://nobody-noobody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie, że podjęłaś się tego tematu. ;)
    Moje Lekcje WDŻ prowadziła wychowawczyni klas podstawówki jednak miała ona wykształcienie i potrzebną wiedzę, aby takie zajęcia prowadzić, więc zajęcia przebiegały szybko i na temat a kiedy zagłębialiśmy się w bardziej intymne tematy chłopacy i dziewczyny mieli osobne zajęcia co było dobrym rozwiązaniem. Jednak pani ta nie mówila o wszystkim. Miała wyznaczone tematy które przerabialiśmy w jakimś tam czasie. A co jakiś czas przyjeżdrza do szkoły jakaś pani, która rozmawia z nami o tych sprawach ale tylko z dziewczynami. Jest to przeważnie 1 godzina lekcyjna gdzie każda moze spytać o co chce. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo dobry temat poruszyłaś!
    Ja uważam, że w szkole powinni uczyć dzieci o takich sprawach, ale w odpowiednim wieku. Np. jak chcieli wprowadzić w przedszkolach naukę o seksie, to ja akurat tego nie popieram. Takie dzieci jeszcze mają czas, żeby się o tym dowiedzieć. Ale w straszych klasach podstawówki WDŻ jest bardzo dobrym pomysłem, bo potem nastolatki robią głupoty kiedy nie są tego świadomi.
    wspaniałe zdjęcia! :D

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny post ! jak zawsze zresztą :)
    Mimo swojego wieku jesteś mega dojrzała :)

    Pozdrawiam.

    http://roxa-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie w technikum WDŻu uczy pani od... podstaw przedsiębiorczości...Tak, sama nie wiem jakim cudem to się stało... Jednak ma dobre podejście do uczniów ( genialna jest) i do tematu podchodzi z ogarnięciem. Przynajmniej tak było póki jeszcze chodziłam na te zajęcia. Teraz zrobili nam je na 9 godzinie lekcyjnej, więc nikt nie chodzi, bo większość ma autobusy...
    Bardzo dobry post, Oliwio! :D
    Pozdrawiam,
    Ruciak.

    OdpowiedzUsuń
  22. Post bardzo fajny.nie rozumiem dlaczego starsi są tacy agresywni jeśli chodzi o sprawy seksu a właściwie dają sobie prawo do oceniania co może być twoją sprawą i co może cię dotyczyć a co nie.Mam wrażenie że to indywidualna sprawa i nikt nikomu nie powinien niczego nakazywać a tym bardziej wchodzić na twojego bloga anonimowo i mowić tobie co masz na nim pisać. Oby więcej w tym wieku takich dojrzałych blogerek :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jesteś mega mądra i za to Cię lubię :)
    Byłoby ciekawie gdybyś napisała o tym, czym się różni mądrość szkolna od życiowej, jaki sens(a właściwie brak sensu) ma kłucie na pamięć. I o tym żeby ta nauka, którą teraz czerpiemy nie była tylko do egzaminu, lecz na całe życie.
    www.madgirl96.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie się dowiedziałam że dziewczyna z mojego gimnazjum jest w ciąży..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pisz o tym po blogach, mądrze..

      Usuń
  25. Mam w szkole WDŻ, ale osobiście uważam, że to wszystko zależy od nauczyciela i rodzica. Nie wszyscy rodzice są tak otwarci na takie tematy i nie wszyscy wiedzą jak o ty mowić a niektórzy co najgorsze wogóle nie są zainteresowani swoimi dziećmi. Jeśli chodzi o nauczyciela to jeśli naprawdę ma jakąś wiedzę i chęć jej przekazania tak, żebyśmy coś z tego wynieśli to niekiedy taki wstyd przed nauczycielem jest mniejszy niż przed rodzicem, ktory np. sam się wstydzi, cały czas zbacza z głównego tematu, ''idzie okrężnym drogami'' byle jak najdłużej odciągnąć temat.. bo to tylko nas onieśmiela. Nasza nauczycielka jest bardzo fajna; ma wiedzę na ten temat- jeśli czegoś nie wie wspomaga się książeczkami na ten temat które nam także udostępnia. O wszystkim o czym mówi tj. np. tamponach- kupuje, przynosi, mówi jak się sprawdziły, a na koniec daje całą opinię na ten temat... Siedzi z nami w ławce i rozmawia jak z koleżakami... to bardzo fajne i przynajmniej ja (bo nie wiem na 100% jak inne dziewczyny) wogóle nie czuję się onieśmielona- wręcz przeciwnie: wiem, że mogę zapytać o co chcę i nie wstydzę się tego :)

    Post jak zwykle super pzemyślany; genialny temat, ktory nie wszyscy poruszają.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:

    http://blog-natt-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre są też książki o takich rzeczach

      Usuń
  26. W mojej szkole moja siostra byla na WDZ uczona zakladania prezerwatyw na marchewki...byly pytania typu:czy kobieta w ciazy moze skakac na bungee? Dlatego nie chodze na te zajecia,bo takie bzdury do niczego mi nie sa potrzebne.Zreszta,moja mama ma doswiadczenie jezeli chodzi o rozmawianie z dziecmi o sprawach tego typu,wiec owe zajecia sa mi nie potrzebne.Tymbardziej pzezto,czego na nich ucza,a raczej co tam wkrecaja i o czym bez sensu probuja rozmawiac,poniewaz na prawde nic madrego tam nie ma...zalezy to od zajec i rodzicow oczywiscie,alei dziecka.Niech rodzic i dziecko wspolnie sie zastanowia,czy zapisywac na te zajecia,czy raczej nie.Przyda sie omowienie z nauczycielem tematow tam omawianych,a jezeli rodzic potrafi mowic o tych sprawach,to WDZ niezbedny nie jest. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wdżwr do wychowanie do życia w rodzinie

      Usuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie? Przecież w jakimś sensie temat dotyczy każdego, a ja postanowiłam się wypowiedzieć, ponieważ u mnie w szkole są zajęcia WDŹWR.
      "Nic co ludzie nie jest mi obce." :)

      Usuń
    2. * ludzkie

      Każdy może wypowiadać się na temat jaki chce :)

      Usuń
    3. mama Milionka i Oliwii15 listopada 2014 23:14

      A ja cieszę się, że Oliwia ma zdrowe podejście do tematu, nie napisała tu wg mnie nic złego. Często rozmawiamy bardzo otwarcie i szczerze. Napisała tu mądre zdanie, że na wszystko przyjdzie czas. Dumna nie byłabym, gdybym widziała ją obściskującą się z chłopakiem w paku :O) I jak widać nasze rozmowy mają sens.

      Usuń
  28. Świetny post :) Śliczne zdjęcia :* Zapraszam do mnie http://memoriessblogg.blogspot.com/ dopiero zaczynam :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja uczęszczam na WDŻWR, prowadzi go bardzo sympatyczna pani ;)

    http://life-by-monika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. ja od zawsze bylam w swietnych relacjach z moja mama i o wszystkie rzeczy, ktore mnie interesowaly, pytałam ją. Nie unikała odpowidzi, starala mi się wszystko wyjasnić tak, abym zrozumiala (zalezalo od wieku oczywiscie). Jednak nie jestem za wdż, dlaczego? Ponieważ jest to wychowanie do życia w rodzinie. Mało jest tam tematów związanych ze stosunkiem czy ciążą- kilka w ciągu roku. Więcej lekcji poruszanych jest o przyjaźni, rodzicie itd. Uważam, że w gimnazjum lub liceum powina zostać wprowadzona edukacja seksualna, tak jak w innych państwach.

    http://kamoop.blogspot.com <-klik

    OdpowiedzUsuń
  31. Cóż... WDŻ mam niby od 2 lat i od dwóch lat raz na dwa tygodnie, ale w pierwszym roku mieliśmy jak gdyby tylko wprowadzenie; przez cały rok. Pani pytała czy swobodnie rozmawiamy z rodzicami, czy czasami zdarza się nam jeszcze z nimi spać... Pytała jaki mamy stosunek wobec płci przeciwnej... Kto z klasy się nam najbardziej podoba i dlaczego... Same bzdety :) Ale przechodziłam cały rok, obowiązkowo. I chodzę nadal, przymusowo. Nie widzę jednak żadnych tego korzyści. Z mamą o takich sytuacjach jako tako nie rozmawiam, samo wynika. Gdy podejmujemy owe tematy są proste, luźne, ale zarazem treściwe i wartościowe. Wiem tyle ile powinnam; choć patrząc pod pryzmatem innych dziewczyn z mojej klasy, czasem się zastanawiam czy nawet nie zanadto. Nie wstydzę się z mamą rozmawiać o intymnych tematach, bo to przecież mama, jej mogę się zapytać o wszystko. Więcej wywnioskuję z rozmów z nią, z niż lekcji "wychowawczych seksualnie". Prowadzi je ze mną biolożka, ale jak tako nie wypowiada wcale; tylko włącza nam mega pouczający filmik... Ale sama zastanawiam się, czego na nim się uczymy? Bo z ostatniego wygarnęłam tyle, że dziewczyna łydek odsłaniać nie może; to prowokacyjne. A chłopak przecież bardziej ponętną dziewczynę może potraktować jak zechce; zgwałcić, stłamsić, molestować, czy zaczepiać i obnażać. Ma przecież pewną przewagę... To dziewczynki tylko powinny się kontrolować, chłopcy jak najbardziej mogą postępować instynktownie i za ewentualny wypadek nie brać na siebie odpowiedzialności; to wina dziewczyny przecież, to ona poduszczyła. I czego ma mnie to nauczyć? Co wnieść? No co? :) Poza tym, okresu nie mam. Ale z tego co wyliczyła higienistka na kostkach plecowych (nawet nie pytaj jak :D) niedługo dostanę. Przeszłam już kropienie, co może oznaczać, że niebawem przejdę pierwszą miesiączkę, ale nie wiadomo, w jakim terminie. Z mojej klasy tylko bodajże trzy dziewczyny mają.
    Sądzę, że dziecko i rodzic powinni wspólnie ustalić, czy pociecha na uczestniczyć na lekcjach WDŻ, wspólnie to obmówić i wyjść na prostą. :) Przedtem jeszcze wyjaśnić, jaką wiedzę, będzie się zdobywać na owych lekcjach.
    Oliwko, piszesz bardzo mądrze. Jesteś otwarta wobec czytelników i masz głowę pełną pomysłów. Nie przejmuj się hejtami, kochana :*
    Zapraszam:
    Kocie-slepia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Zacznę może od tego, że jestem w twoim wieku i jestem w 2 gimnazjum. Chodzę do katolickiej szkoły i WDŻ-u uczy nas katechetka, ta sama co z religii. Wbrew pozorom nie mówi nam tekstów typu "Nie wolno uprawiać seksu przed ślubem, bo to niezgodne z religią", prawie w ogóle nie nawiązuje na tych zajęciach do religii i tego typu rzeczach. Tak właściwie to było tak tylko raz i tłumaczyła nam wtedy dlaczego Kościół jest przeciw in vitro, ale myślę, że ten temat też nadaje się na zajęcia WDŻ. Podchodzi do tego bardziej profesjonalnie (jest po studiach nie tylko teologicznych), a nie tylko wyraża swoją opinię. Mamy też podział na chłopcy i dziewczyny, więc na zajęciach nie jest źle. Trochę mnie dziwi, że lekcje te są obowiązkowe, bo nie wszyscy rodzice są za tym, żeby ich dzieci uczyły się tego w szkole, ale mi i moim rodzicom to szczególnie nie przeszkadza, więc chodzę i nawet to lubię. Czasami się z koleżankami śmiejemy, ale to raczej z tych filmików ze słabą grą aktorską i nagranych z 5 lat temu, które niby pokazują nastolatki w dzisiejszych czasach, bo to jest po prostu komiczne. No i jeszcze te tematy typu "Czy jesteś już dojrzały by chodzić na randki?" - to też jest trochę śmieszne, kiedy np. pani mówi nam jak powinna wyglądać randka. Myślę, że gdyby była możliwość wypisania się u nas z WDŻ-u to raczej dziewczyny z naszej klasy by i tak tam zostały.
    No w każdym razie nie zawsze jak uczy tego przedmiotu katechetka wyraża ona tylko swoją opinię.
    Całkiem niezły post, ale i też bardzo kontrowersyjny, jestem w twoim wieku i, szczerze mówiąc, nie wiem czy napisałabym coś takiego na swoim blogu, którego odwiedza ktoś kogo znam.
    Pozdrawiam i powodzenia w dalszym blogowaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. My na WDŻ jeszcze w gimnazjum mieliśmy bardzo fajną panią , uczyła również biologi i chemii , a lekcje z nią były fajne bo mówiliśmy o rzeczach dotyczących nas , nastolatków . Moim zdaniem uczenie dzieci lub uświadamianie ich przez nauczycieli w szkole o ważnych rzeczach jest dobrym sposobem na to abyśmy podjęli się zadania poznania siebie na zewnątrz jak i wewnątrz oraz spraw które nas dotyczą . Post dobry ;)
    Super blog ;d
    Zapraszam również do mnie - sytuacjabez.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. My mamy w szkole WDŻ ale właśnie tak traktujemy go jak opisałaś czyli jako wolą lekcje na której możemy się powygłupiać a chyba nie powinno tak być :/
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Na moim WDŻ-ecie nauczyciel omija krępujące tematy i zamiast odprowadziec na pytania które uważa za krępujące wstawia negatywne uwagi iż uczeń przeszkadza w lekcji itp.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja miałam WDŻ w gimnazjum, a w pierwszej klasie liceum miałam 30h w ciągu roku tak zwanych warsztatów dorosłości, gdzie były poruszane właśnie takie tematy. Powiem szczerze, że miałam to szczęście, że u mnie w domu rodzice zawsze mnie uświadamiali wszystkiego, głównie konsekwencji, a na lekcjach WDŻtu nauczycielka potrafiła się na nas otwierać i rozmawiać z nami jak z przyjaciółmi.
    Wiele się dowiedziałam, wiele też zrozumiałam i dziś jestem świadomą dojrzałą i według prawa dorosłą kobietą.
    Niestety można zauważyć, że czasy się zmieniły (co widzę na przykładzie swojego brata) i słowo "seks" jest najzabawniejszym słowem na świecie w gimnazjum. My rozmawialiśmy szczerze, kulturalnie, "na poziomie", a teraz?
    Niby cztery lata różnicy, a robią na prawdę wiele. Czy właśnie nie to jest powodem tego, że nauczyciele wolą przemilczeć niektóre kwestie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to milczenie jest przyczyną. To nauczyciel, zaraz po rodzicach, ma być osobą dającą przykład młodemu pokoleniu. Jeśli dla nauczyciela seks jest tematem tabu, to jak ma nie być dla tak młodych ludzi? Śmiech jest tutaj reakcją próbującą ukryć speszenie.

      Usuń
  37. Ja mam, ale nie chodze. Nie ma po co. W sumie takie sprawy są bardzo kontrowersyjne na moją szkołe xd

    OdpowiedzUsuń
  38. Ym , My w podst mamy WDŻ i prowadzi go Pani pedagog i bardzo dobrze nam to wyjaśnia . Nikt u nas w kl nie boi sie zapytać co to jest miesiączka i wgl jak reagować na to. pytaliśmy jak rodzą sie dzieci w 5 kl o to pytaliśmy i nam wyjaśniła nawet sie z tego nie śmialiśmy. Nie którzy bardzo głupie pytania zadawali a pani nam wyjaśniała . Teraz jestem w 6 jeszcze nie mamy WDŻ dopiero w drugim semestrze będzie.
    Myślę że ten post jest dobry . Bardzo fajny . :P Niektóre dziewczyny już w 13 lat mają jak są w ciąży kto by to pomyślał. Jak ktoś jest bardzo związany z mama tata i sie nie wstydzi o tym mówić to fajnie . Niektórzy wolą pytać o to nauczycieli niż własnych rodziców a zwłaszcza gdy mają pytać o stosunki seksualny albo i o seksie i o miesiączce.

    Świetny post :P <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Temat seksu chyba zawsze będzie wywoływać burzę... Moim zdaniem zajęcia WDŻ są przydatne od gimnazjum, o ile są ciekawie, rozsądnie prowadzone... Powinny być przede wszystkim dla chętnych! Ja pamiętam jak byłam w podstawówce, 5 czy 6 klasa, mieliśmy zajęcia WDŻ na których zawstydzona nauczycielka rozdawała podpaski, a kilka zajęć później puszczała nam poród w wodzie... NIE MAM PYTAŃ. Dziś jestem dwa razy starsza niż wtedy i cały czas mam ten obraz przed oczami.

    Jeśli pedagog jest kompetentny, młody i ma świetny kontakt z młodzieżą, to czemu nie? Nastoletnim ciążom na pewno nie zapobiegnie, ale na takich spotkaniach zawsze można dowiedzieć się czegoś ciekawego, zamiast czytać głupoty w Bravo Girl.

    OdpowiedzUsuń
  40. Wszystko tak pięknie ubrałaś w słowa, a zwłaszcza ten ostatni akpit idealnie opisuje problem WDŻ w polskich szkołach. Chciałabym coś dodać, ale kompletnienie wiem co, wszystko co o ty sądze streściłaś w kilku sensownych zdaniach, na prawdę świetny post!
    ♥moj blog♥

    OdpowiedzUsuń
  41. zgadzam się z tobą w 100% :)
    świetny post :)

    http://shubiduoff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. Mamy w szkołach WDŻ. Świetnie napisany post <3 pozdrów Oliwkę i mamę

    OdpowiedzUsuń
  43. Poruszyłaś ciekawy temat, u mnie w szkole WDŻ też nie jest traktowany całkowicie poważnie...

    { zapraszam do mnie --- chanelier.blogspot.com }

    OdpowiedzUsuń
  44. Genialnie napisany post! Bardzo ciekawy temat wybrałaś, u mnie WDŻ jest prowadzony przez bardzo fajną, wyluzowaną nauczycielkę, która ma dobre podejście do tego typu spraw ;).
    [KLIK] - MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  45. Uwielbiam twój blog pod względem pisma jesteś u mnie numer jeden ! Zawsze masz oryginalny pomysł na pisanie posta , uwielbiam to ii czekam na więcej . (podziwiam za odwagę ) Jeśli chodzi o post to jak zwykle świetny http://gabigabrysia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo lubię czytać Twoje wpisy i ciągle nie mogę uwierzyć, że jesteś taka młoda :)

    Nie wiem jak to jest z tym wudeżetem teraz, u mnie niestety było z tym bardzo biednie. O ile dobrze pamiętam w gimnazjum nie miałam wcale takich zajęć (ale w sumie pewna nie jestem) natomiast w liceum było to dosłownie kilka godzin, które były zrobione zamiast kilku godzin innego przedmiotu (więc właśnie wszyscy się cieszyli, że nie mamy biologii czy tam geografii). A co na nich było? Całe nic. W liceum każdy z nas już wiedział o co chodzi (kilka ciężarnych śmigało po korytarzach) a osoba prowadząca te zajęcia była chyba mniej ogarnięta w temacie niż my :) Jednym słowem - śmiech na sali.
    Jak najbardziej zgadzam się z tym, że młodzież w Polsce powinna być uświadamiana. Niestety duża część "starszych pokoleń" uważa, że to nieprzystoi mówić o takich rzeczach w szkole. Tylko jak nie w szkole to gdzie? A później siedzą panie z monitoringu osiedlowego w moherowych beretach na ławeczce pod blokiem i wytykają młode dziewczyny z brzuchami.
    To jest generalnie temat rzeka, poruszany milion razy. Szkoda tylko, że nikt z tym nic nie robi...

    A ja chciałabym Cię zachęcić do tego, abyś zajrzała na mojego bloga. Na pewno nie chce żeby to wyglądało jak bezczelna reklama, bo tego nie robię, ale działam w ważnej sprawie i liczę na wsparcie innych blogerów. Wiem, że osobiście nie możesz jeszcze wziąć bezpośredniego udziału w naszej akcji, ale mam nadzieję, że zadziałasz bardziej "pośrednio" :) Wszystko znajdziesz tutaj http://mieteek.blogspot.com Będę bardzo wdzięczna za Twoją pomoc chociażby ze względu na fakt, jak wielu nowych czytelników przyciągasz każdego dnia :) Możesz dotrzeć do bardzo wielu osób.

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  47. U nas w gimnazjum WDŻ prowadził facet. Na zajeciach cały czas było o odpowiedzialności i przyjaźni, bał sie poruszyc inne tematy. Raz jak spróbował, to był cały czerwony, nic nie mógł sensownego powiedziec, no ogólnie porażka... Teraz w LO mamy zajecia z kobietą, która niby chce rozmawiać, ale konczy sie tak że nam każe pracować w grupach...

    OdpowiedzUsuń
  48. Moim zdaniem powinni edukować nie dzieci, a rodziców. Do odpowiedzialnego przeprowadzenia dziecka przez ten temat.
    To rodzice powinni przekazywać dzieciom swoje poglądy, kształtując tym samym ich spojrzenie na świat.

    No i przede wszystkim: jeśli to rodzina będzie edukować dziecko w tym aspekcie, będzie ono wiedziało, czemu to wszystko służy: założeniu własnej rodziny. Jeśli natomiast edukuje je obca osoba czy internet, jako nastolatek będzie zagubione i TO jest właśnie przyczyna "nastoletnich wpadek", a nie brak wiedzy o antykoncepcji.

    I jeszcze jeden argument: Zajęcia WDŻ są idealnymi zajęciami do przemycenia gender i tym podobnych.
    Więc sorry, ale mówię 3 razy na nie.

    OdpowiedzUsuń
  49. Mam w szkole WDŻ z nauczycielką biologii, myślę, że wybór takiej osoby na nauczyciela od tego przedmiotu to dobry wybór :)

    cvte-olga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja mam wdz z kochana pania Oryszczak i sie ciesze.

    OdpowiedzUsuń
  51. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że na lekcjach wdż'u od 1 klasy gimnazjum do 1 klasy lieceum, mówią o przyjaźni i rodzinie. Pytania typu "jedna rzecz, z którą chciałbyś zabrać na bezludną wyspę", albo "niech każdy powie coś o sobie" , "dokończ zdanie..... mój ulubiony...... lubię......" bitch, please. U mnie w szkole tylko tak jest? :) A później płacz, bo gimnazjalistka albo licealistka nie wie nic na temat seksu. Nauczyciele myślą, że to rodzice powinni poruszać ten temat i odwrotnie :)

    http://rosewithcherry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  52. A mnie w II klasie gimnazujm WDŻWRu uczy pani od historii i WOSu.. Ona w rzadnym wypadku nie wypowiada się swoim zdaniem... wręcz przeciwnie opowiada nam o różnych sytuacjach jakie mogą mieć miejsce. Sądząc po jej sposobie mówienia, myślę że jest bardzo dobrze wykształcona w tym kierunku... ale oczywiście słyszałam również o innych szkołach gdzie nauczyciele są do tego kompletnie nieodpowiedni, ze tak napiszę i się na tym nie znają...
    Pozdrawiam Oliwkę i podziwiam Cię za to, że podejmuszesz się takich tematów, choć to wcale nie powinno być dla nikogo wstydliwe.. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Też uważam, że edukacja seksualna ma sens, ale tylko z dobrym nauczycielem, takim, który wie o czym chcę mówić. I trzeba odróżnić to od WDŻ-u, który u nas prowadzi pani pedagog i zawsze były to ciekawe zajęcia z psychologii.

    OdpowiedzUsuń
  54. bardzo mi się post podoba i mam takie samo zdanie na ten temat. U mnie w podstawówce WDŻ-tu uczyła opiekunka ze świetlicy. Przecież to chore! A jako początkująca blogerka zapraszam do mnie na najnowszego posta i wszystkie pozostałe ;) http://slodkie-zmartwienia.blogspot.com/2015/03/dziwny-sposob-na-miosc.html

    OdpowiedzUsuń
  55. Masz rację. Rodzice odbierają to negatywnie, ponieważ boją się, że ich dzieci wejdą w dorosłe życie zbyt wcześnie, a to nie o to chodzi. Lepiej, żeby młodzi mieli wiedzę na temat antykoncepcji i innych spraw z tym związanych.

    OdpowiedzUsuń
  56. Sądzę, że masz całkowitą rację.
    A po za tym to bardzo podoba mi się Twój blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ja pamiętam jak miałem ten przedmiot 15 lat temu, widzę ze nazwa się zmieniła, bo wcześniej było przygotowanie do życia w rodzinie

    OdpowiedzUsuń
  58. Zgadzam się w 100%. Swoją drogą, brawo za odwagę! :)

    OdpowiedzUsuń
  59. kobito mi mój blog zupełnie nie wyszedł. Jak ty to robisz. też mam wdż.jest prowadzony średnio, ale... o zgrozo!chłopaki z dziewczynami!
    a to mój blog http://mojezycieitd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  60. Moim zdaniem nauczanie WDŻ jest potrzebne, bo nie każdy może swobodnie porozmawiać z rodzicami na temat seksu. Jeśli ktoś ma wątpliwości co powinno być nauczane na takowych lekcjach według mnie wystarczyłoby nawet samo zapoznanie z możliwymi metodami antykoncepcji i ich znaczeniu (bo jeśli już ktoś się na prawdę uprze, żeby iść z kimś to łóżka w wieku tych 15 lat no to lepiej żeby wiedział jak sobie nie zwalić reszty młodości rodzicielstwem). Jednak jak każda lekcje, taką równiez powinien prowadzić ktoś obeznany w temacie, osoba, która wie jak rozmawiać o takich rzeczach z młodzieżą. Oczywiście podział na grupy: chłopcy-dziewczyny powinien być obowiązkowy, bo lepiej zapoznać się dokładnie z tym co dotyczy nas, niż wiedzieć po trochę o kimś i o nas.
    To że temat porusza osoba 13-letnia świadczy o dojrzałości, widać że Oliwia mia pojęcie o czym pisze, a nie wiedzę posłyszaną na szkolnym korytarzu od starszych koleżanek. Nie powinno być nic dziwnego w tym, że młodzież interesuje się sprawami dojrzewania i seksu bo to dotyczy ich tak samo jak dorosłych (oczywiście mówię tu o sprawach teoretycznych, nie o praktyce)

    Zapraszam >> http://youaresobeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  61. Oczywiście, że mam w szkole WDŻ;) Na szczęście uczę się w szkole katolickiej (ciekawostka - nie uczą się tam chłopcy 8) i na zajęciach na szczęście nie ma chłopaków... W sumie nie mam pojęcia, czy te zajęcia są potrzebne... Hihihi ;D

    http://perspektywanastolatki.blogspot.com --- Zapraszam ;D

    OdpowiedzUsuń
  62. Polecam artykuł....


    http://www.papilot.pl/pogotowie-erotyczne/32801/8/Pierwszy-raz-w-wieku-12-lat.html#galleryimage

    OdpowiedzUsuń
  63. Moim zdaniem ten przedmiot jest bardzo ważny. Oczywiście rodzice też powinni o tym rozmawiać, ale nie w każdej rodzinie stosunek dziecko-rodzic jest na tyle dobry, aby rozwinąć taki temat. U mnie w szkole jest coś takiego, że zadajemy anonimowo pytania na kartkach na WDŻ i pani na nie odpowiada, więc jak się ktoś wstydzi to i tak uzyska odpowiedź, nie ujawniając się. Co prawda dobrych nauczycieli tego przedmiotu ze świecą szukać, ale mam nadzieję, że będzie coraz lepiej

    OdpowiedzUsuń
  64. Przedmiot na pewno ważny, ale zależy też jak jest prowadzony. U mnie jest totalna masakra, więc zazwyczaj się z WDŻ zwalniam. W podstawówce było to dużo lepiej prowadzone, ale zwolnić się nie dało (w środku dnia, teraz mamy na ostatniej godzinie). W tej chwili oglądamy tylko słabe filmy nieprzedstawiające w ogóle tematu, a Pani od siebie nic nie wnosi. Poza tym na 8 godzinie lekcyjnej mało co Cię interesuje...

    http://jjakubowski.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  65. masz super blog z wielką chcią go czytam milonioliwka ps ja też mam na imie oliwia :)

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz stajesz się częścią bloga! Weź jednak pod uwagę, że jest to mój teren, treść jest nieśmiertelna, a Ty mimo wszystko nie jesteś anonimowy.